Dziś komisja ds. badania afery Amber Gold przeprowadzi głosowanie w sprawie zabezpieczenia przez Prokuratora Generalnego dokumentów związanych ze stanem zdrowia kluczowego świadka w sprawie - prokurator Barbary Kijanko. Policjantka, prowadząca zeznaje, że sprawa Amber Gold była lekceważona przez prokuraturę.
Komisja śledcza zdobędzie dokumentację medyczną prokurator z Gdańska, która nie pojawiła się na pierwszym przesłuchaniu.
Posłowie przesłuchują dziś świadków, m.in. policjantkę prowadzącą dochodzenie w sprawie Amber Gold.
Barbara Kijanko, jak podejrzewają członkowie Komisji - unika spotkania z komisją, stąd jej członkowie szukają kolejnych możliwości sprawdzenia stanu zdrowia pani rokurator. Chcą dociec, czy rzeczywiście nie może powiedzieć, co wie o działaniu piramidy finansowej. To właśnie pani prok. Kijanko umorzyła postępowanie w sprawie Amber Gold.
Zakład Medycyny Sądowej w Szczecinie zwrócił się już z prośbą o zabezpieczenie dokumentów - szczecińscy biegli ocenią stan zdrowia świadka, który wciąż nie pojawił się przez Komisją. Zanim jednak to nastąpi, biegli muszą zapoznać się z historią i przebiegiem choroby oraz sprawdzić zwolnienia lekarskie pani prokurator, które są wystawiane od czerwca br.
Jak zeznała policjantka, którą wyznaczono do zajmowania się Amber Gold, sprawa nie była należycie prowadzona. Funkcjonariuszka zwracała uwagę na utrudnione kontakty z prokurtaurą, brak możliwości rozmowy telefonicznej z panią prok. Kijanko, która nie odbierała telefonów, więc informacje w spr. dochodzenia przesyłane były faksem. Pojawiały się też problemy w czasie oględzin złota, zgromadzonego w skarbcu Amber Gold. Aspirant zwóciła również uwagę na nieodpowiednio zabezpieczone dokumenty podczas dochodzenia.
,,Miałam wrażenie, że sprawa Amber Gold była lekceważona przez prokuraturę w Gdańsku''
- zeznała policjantka Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew.
Policjantka zeznawała, że gdy zajmowała się sprawą, nie czuła się właściwym gospodarzem. Powiedziała również, że miała niewielkie doświadczenie w badaniu przestępczości gospodarczej. Jak stwierdziła - w trakcie rozmów komunikowała przełożonym o podejrzewanych nieprawidłowościach.
LDD/rmf24.pl/Fronda.pl
