W momencie nadejścia huraganu Sandy był po służbie i przebywał z rodziną w domu na Staten Island. Wraz z bliskimi schronił się w piwnicy, prawdopodobnie w celu uniknięcia niesionych wiatrem przedmiotów.
W pewnym momencie kazał swojej siedmioosobowej rodzinie jak najszybciej przejść na strych domu. Wszyscy zgromadzeni w piwnicy, w tym partnerka Kasprzaka i jego 15-miesięczny syn, wydostali się z zalewanego pomieszczenia.
Po umieszczeniu rodziny na strychu, Kasprzak oznajmił, że wróci się do piwnicy jeszcze raz sprawdzić, czy nikt tam nie został. Wtedy widziano go po raz ostatni żywego – czytamy w Fakcie.
JW/Fakt.pl
