Waldemar Tomaszewski jest posłem Akcji Wyborczej Polaków na Litwie do litewskiego sejmu od 2000 roku. Tym razem walczy o najwyższe stanowisko w państwie. I choć sondaże dają mu najwyżej 2 proc. poparcia, to jest dobrej myśli. - Mogę liczyć na wielkie poparcie innych mniejszości, np. Białorusinów i Rosjan, ale też samych Litwinów – mówi w wywiadzie udzielonym dziennikowi Metro. - Mają już dość skandali politycznych, które od lat targają Litwą. Wielu Litwinów dzwoni do mnie, z innymi rozmawiam osobiście i wiem, że reprezentowana przeze mnie Akcja Wyborcza Polaków jest tutaj postrzegana jako jedna z nielicznych uczciwych organizacji. Mimo że nie jestem Litwinem, mam szanse na dobry wynik – dodaje.
Tomaszewski ma nie tylko program dla polskiej mniejszości na Litwie (7 proc. mieszkańców kraju to Polacy), ale także dla wszystkich obywateli. - Przede wszystkim zaproponowałbym wprowadzenie prawa, które odbierałoby politykom majątek zdobyty w nieuczciwy sposób. Uważam też, że Litwa powinna wykorzystać swoje położenie i zyskiwać więcej dzięki tranzytowi. Powinniśmy też być prekursorem w powszechnym przechodzeniu na biopaliwa – wylicza swoje priorytety.
A co Tomaszewski proponuje konkretnie przedstawicielom mniejszości narodowych? - Najważniejsze to rozwiązanie w problemu pisowni nazwisk i polskich nazw, które wciąż muszą być zapisywane zgodnie z litewską pisownią. Polacy i inne mniejszości powinny pisać nazwiska tak jak chcą. Kolejny problem to zwrot ziemi prawowitym właścicielom w Wilnie i w rejonie wileńskim. Reprywatyzacja przebiega tu niezwykle wolno – uważa poseł.
Obecnie pozostałych kandydatów w sondażach dystansuje unijna komisarz ds. budżetu, Dalia Grybauskaite, która może ponoć liczyć na poparcie 60 proc. wyborców. Popierają ją konserwatyści i liberałowie. Na drugim miejscu plasuje się socjaldemokrata Algirdas Butkeviczius, z poparciem 7 proc. Nasz rodak może liczyć na 2 proc. głosów. Jakie jest rzeczywiście poparcie dla niego, dowiemy się w niedziele.
sks/Metro
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

