Jeszcze kilka lat temu „na topie” byli Amerykanie, dziś co dość szokujące Polacy najchętniej wybraliby niemieckiego pracodawcę – już 17 proc. ankietowanych wybrałoby pracę w firmie zza zachodniej granicy. Na drugim miejscu są firmy skandynawskie.

Duże koncerny, szczególnie z krajów rozwiniętych, są niezmiennie atrakcyjne zwłaszcza dla ludzi młodych. Ważną rolę odgrywają też wynagrodzenia, ale równie ważny jest stosunek do pracownika. W firmach z zagranicznym kapitałem jest on po prostu lepszy.

 

To kolejne badania, które dowodzą jednej zasady: najtrudniej Polakowi dogadać się z drugim Polakiem. I szanować go. Ileż to razy słyszałem zawodzenia ludzi z polskich firm rodzinnych, gdzie lobbing jest najbardziej rozpowszechniony. W pewnej wsi pod Koninem mieszkańcy tłumaczyli mi kiedyś dlaczego nigdy nie pozbędą się małych 2-3 hektarowych gospodarstw. "One zawsze pozwolą przeżyć, kiedy w pracy w mieście nie będzie można już dłużej wytrzymać" - tłumaczono mi.

 

Mariusz Szczygieł, reporter „Gazety Wyborczej” napisał na początku lat 90. reportaż o pewnym przedsiębiorcy z małego miasta w okolicach Radomia, który pomimo wysokiego bezrobocia nie mógł znaleźć chętnych do pracy. Kiedy reporter przyjechał do niego, właściciel akurat był zajęty i prosił Szczygła by ten poczekał przed jego gabinetem. Podczas oczekiwania słyszał tylko jak szef pokrzykiwał do swojego asystenta: „Zenek, ty baranie skończony”, „Za ile sprzedałeś swój mózg?” itp. W końcu przyszła żona szefa, która zorientowała się, że dziennikarz wszystko słyszy. – Proszę się nie gniewać na męża, on tak czasem musi – tłumaczyła. – Dlaczego? – spytał żurnalista. – Bo to wszystko jest NASZE – odpowiedziała.

 

Paweł Sawkowski/Praca.pl