Ekonomista uchodzi za człowieka, który zrobił oszałamiającą karierę, choć nigdy nie piastował wysokich stanowisk państwowych, a jego dochody (ok. 400 dolarów miesięcznie) są na poziomie średniej krajowej. W przedbiegach kampanii wyróżnia go najlepiej opracowany program "Milion nowych miejsc pracy dla Białorusi". Dzięki proponowanym przez niego reformom za dwa lata średnia pensja na Białorusi ma wynieść 600 dolarów (Aleksander Łukaszenko obiecuje 500 dolarów do końca roku).
W kwestiach geopolitycznych Romańczuk opowiada się za partnerstwem z Rosją, Ukrainą i UE. Brak antyrosyjskich haseł może mu zapewnić poparcie Kremla, którego konflikt z Łukaszenką się zaostrza.
Romańczuk nie wstydzi się polskich korzeni. Jako jeden z pierwszych wstąpił w 1989 roku do powstającego Związku Polaków na Białorusi (wówczas Stowarzyszenie im. Elizy Orzeszkowej). W konflikcie ZPB z władzami po wyborze w 2005 roku na prezesa Andżeliki Borys opowiedział się po stronie zwalczanej przez władze organizacji. Deklaruje przywiązanie do katolicyzmu. Z uwagi na jego osiągnięcia naukowe prasa nie rozdmuchuje kwestii jego narodowości.
MJ/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
