- Trzeba trochę spojrzeć w przeszłość i zobaczyć, że my już nie mamy nic do powiedzenia w polskim rynku bankowym. Tanio, głupio i przedwcześnie sprzedaliśmy nasz sektor bankowy. Dla przykładu BZ WBK sprzedaliśmy Irlandczykom, za 3 mld zł po to, aby oni w zeszłym roku sprzedali go Hiszpanom za 13 mld zł. Podobnie jest z Kredyt Bankiem, który jest własnością Belgów, a zostanie przejęty przez hiszpański Santander. Oni obracają polskimi pieniędzmi. Jak władza nie ma wpływu na system krwionośny państwa jakim są banki, to tylko statystuje i przygląda się tym działaniom, a my dostarczamy im depozyty.

 

Santander, który należy do kraju, który ma bardzo duże obecnie kłopoty, nie miał jakiś wielkich wyników. Czy ta fuzja BZ WBK i Kredyt Banku odegra jakąś wielką rolę w Polsce? Chyba jednak nie, mimo, że ten bank będzie miał ok. 900 palcówek i ok. 10 proc. w najważniejszych sektorach bankowych. Opowieści, że zyskają na tym klienci są brednią. To jest tendencja do monopolizacji rynku bankowego w Polsce. Pozostanie na nim kilku głównych graczy. Będą z czasem wyższe ceny i marże dla klientów.

 

Polska to nadal eldorado dla kapitału zagranicznego. To się przekłada na lobby i wpływ na rządzących. Skutkiem ich prac legislacyjnych, jest próba konsekwentnego niszczenia spółdzielni jaką są SKOK-i. Trwa promowanie zagranicznego sektora bankowego, a dołowanie polskiego.

 

Not. Jarosław Wróblewski