Jerzy Polaczek, były minister transportu, PiS: Wnioski strony rosyjskiej dotyczące katastrofy smoleńskiej są formułowane na podstawie niekompletnych źródeł. Strona polska nie poznała dokumentów dotyczących infrastruktury wojskowej oraz oceny efektywności urządzeń nawigacyjnych na lotnisku w Smoleńsku. Brak jest dostępu do zapisów radaru czy dokumentacji fotograficznej. Raport MAK dotyczący katastrofy smoleńskiej jest przygotowany niezgodnie z wymogami, jest niekompletny co do źródeł, które dodatkowo nie zostały ujawnione. Wnioski zawarte w dokumencie są odzwierciedleniem racji państwa rosyjskiego, a nie komisji badającej wypadki lotnicze, czy analizy tego co się stało.

Konwencja Chicagowska w załączniku 13 w tzw. dodatku kształtuje wzór raportu końcowego i zawiera jego obligatoryjne elementy. Są to źródła, na podstawie których powinna być prowadzona analiza i formułowane wnioski ws. katastrof. Raport MAK nie spełnia wymogów konwencji. W raporcie końcowym dotyczącym katastrofy smoleńskiej nie ma odniesienia się do norm i procedur obowiązujących na lotnisku w Smoleńsku w zakresie procedowania wojskowej służby ruchu lotniczego w warunkach poniżej minimalnych. Brak oceny efektywności urządzeń nawigacyjnych, ponieważ nie udostępniono Polsce zapisów z radarów oraz nie udostępniono materiałów fotograficznych. Nie ma również dokumentacji lotniskowej dotyczącej przygotowania tego obiektu na wypadek zagrożenia, co umożliwia ocenę działań ratowniczych podejmowanych po katastrofie. Nie ma również niczego na temat aktualności uprawnień wojskowej rosyjskiej służby ruchu lotniczego, która procedowała w Smoleńsku. Nie mamy również informacji o nadzorze sprawowanym nad utrzymaniem uprawnień dla służb oraz dla lotniska.

W raporcie zaprezentowano również niespotykaną na świecie teorię, która mówi, że za lot państwowy o statusie HEAD nie odpowiada w żaden sposób gospodarz wizyty. Zdaniem MAK Rosja nie odpowiada ani za organizację tego lotu ani za bezpieczne sprowadzenie Tupolewa na ziemię. Zamiast tego mamy teorię, że to załoga ponosi całą odpowiedzialność.

Warto przypomnieć, że na lotniskach, które znajdują się poza katalogiem AEP – a takim jest lotnisko w Smoleńsku, obowiązują zawsze i wyłącznie procedury wojskowe. One tak sytuują status takiego lotniska i pracę jego obsługi naziemnej. Tutaj nie ma możliwości uznania, że jest inaczej. Snucie rozważań na temat statusu lotu, czy procedur na lotnisku w Smoleńsku jest stratą czasu i odwracaniem uwagi od kwestii kluczowych.

Z dostępnych danych dotyczących katastrofy smoleńskiej można wyciągnąć wniosek, że załoga rządowego Tupolewa wyszła poza swoje uprawnienia. Jednak na pewno w tej sprawie istnieje również odpowiedzialność strony rosyjskiej.

Not. żar

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »