- Nie możemy dziś ferować wyroków w sprawie katastrofy, czy wskazywać winnych. Warto dokonać jednak oceny zdolności instytucjonalnej organów, które są związane w Polsce z systemem zarządzania bezpieczeństwa ruchu kolejowego. Jest to Urząd Transportu Kolejowego. Nie ma tam szefa, jest człowiek pełniący tylko jego obowiązki. Uważam, że w ostatnich latach nastąpiła ignorancja bezpieczeństwa ruchu kolejowego.
Inicjatywy tego urzędu były związane np. ze sprawdzaniem czystości czy oceną ankietową podróżnych kupujących bilety przy kasach i można to badać z pozycji firm przewozowych, a nie urzędu, który jest powołany do czegoś innego. Jeśli wysyła się inspektorów do badania czystości a nie ewentualnego niebezpieczeństwa to, kto ma dbać o pasażerów tym zakresie? Jest przecież cały obszar kontroli procedur, sprawności automatyki kolejowej czy sterowania ruchem. Trzeba powoływać do tego ludzi z kompetencjami. To nie może być tak, że państwo to sprawdza, ale dopiero 5 minut po tragedii.
Słuchając wypowiedzi przedstawicieli rządu po katastrofie, nie usłyszałem niestety jakiejś głębszej refleksji zwłaszcza o tym co się dzieje na kolei podczas ostatniego roku, a nastąpiło realne pogorszenie bezpieczeństwa podróżnych. Trzeba bić na alarm i budować zdolność instytucjonalną, bo za dwa lata pojawi się u nas bardzo szybka kolej. Trzeba sprawdzać jak przestrzegane są normy bezpieczeństwa na kolei regionalnej. Ta tragedia to ostrzeżenie, nie możemy go zignorować – podkreśla Polaczek dla portalu Fronda.pl.
Jerzy Polaczek udzielił również wywiadu "Naszemu Dziennikowi":
Gdzie należy szukać źródła katastrofy kolejowej pod Szczekocinami?
- Przede wszystkim w niedoinwestowaniu infrastruktury kolejowej. Warto tu zaznaczyć, że z gigantycznej kwoty środków Unii Europejskiej obecny rząd wykorzystał zaledwie minimum. Przez ostatnie cztery i pół roku z 5 mld euro, jakie otrzymaliśmy z UE, na inwestycje kolejowe wykorzystano zaledwie 1 procent! Oprócz tego ponad roku temu rząd przesunął z tej puli środków ponad 1,2 mld euro na inwestycje drogowe. Inwestycje kolejowe nie są przeprowadzane zgodnie z planem. Najgorsze jednak jest to, że realizuje się zaledwie połowę zaplanowanych w tej branży inwestycji. Jeżeli Unia Europejska zacznie rozliczać nas z faktur za niewykonane inwestycje, wtedy do kasy Unii będziemy musieli oddać miliardy złotych.
PO
Chcę również zwrócić uwagę na to, że w dniu tej tragicznej katastrofy Urząd Transportu Kolejowego, który jest w Polsce krajowym organem bezpieczeństwa ruchu kolejowego, nie ma właściwie swego szefa. Zamiast niego jest tylko p.o., czyli pełniący obowiązki. Również w tymże urzędzie jest też drugi wakat - na stanowisku dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Kolejowego. Reasumując: pod obecnym ministrem transportu w czterech kluczowych instytucjach i firmach zamiast szefów mamy tylko p.o., czyli pełniących obowiązki. Jest to - jak już wcześniej mówiłem - Urząd Transportu Kolejowego, Urząd Transportu Lotniczego, PKP SA oraz Dyrekcja Generalna Dróg Krajowych i Autostrad.
To jakieś kuriozum.
- Oczywiście. To tak jakby nie było szefa policji, a okradziono komendę główną. To jest taka sama sytuacja. Tak więc zaznaczam jeszcze raz - mamy do czynienia z dwoma źródłami fatalnej sytuacji naszych kolei - ich gigantycznym niedoinwestowaniem i zbyt niskim wykorzystaniem środków UE oraz indolencją rządu w obsadzaniu istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa ruchu na kolei stanowisk.
(...)
Liczba wypadków kolejowych w Polsce rośnie. W ocenie eksperta rynku kolejowego Piotra Kazimierzowskiego, kolej w Polsce jest bezpieczna, ale dlatego że pociągi jeżdżą wolno. Stopień bezpieczeństwa na polskich kolejach jest wprost proporcjonalny do nakładów na infrastrukturę.
- Czyli minimalny. Z tym się zgadzam. Ta opinia w szczególności podsumowuje pogorszenie się wskaźników bezpieczeństwa ruchu na kolei, jakie dokonało się w ciągu ostatnich dwóch lat. Dodałbym do tego ten cały bałagan, jaki ma miejsce w związku ze zmianami w rozkładzie jazdy. I tak rozkład jazdy, który został wprowadzony w grudniu ubiegłego roku w tym kształcie, w jakim został wprowadzony, już po dwóch i pół miesiącach się zdezaktualizował. I tak dla blisko trzystu pociągów Intercity uruchamianych każdego dnia korekta planu jazdy objęła aż 190!
Chciałbym też przy tym nadmienić, że 8 lutego br. szef Związku Maszynistów Kolejowych w Polsce pan Leszek Miętek alarmował w piśmie do ministra transportu pana Sławomira Nowaka o systematycznych zagrożeniach dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego, zwracając uwagę na brak standaryzacji procedur i instrukcji, które powinny obejmować wszystkich przewoźników kolejowych na zliberalizowanym rynku kolejowym. Bez odzewu ze strony pana ministra. Również ja osobiście od dłuższego czasu alarmowałem pana ministra Nowaka o złym stanie polskich kolei, także bez skutku.
(...)
Całość wywiadu w dzisiejszym "Naszym Dzienniku"
JW/naszdziennik.pl

