- Nie ma tutaj przypadku, jeżeli potężne przedsięwzięcie finansowe uruchamia osoba z wyrokiem wskazującym. To jest mechanizm czysto korupcyjny i stan ślepoty instytucji publicznych w tym wypadku aparatu skarbowego czy prokuratury jest zatrważający. Jeszcze mamy za mało wiedzy, ale widać, ze tą główną pralnią pieniędzy były spółki OLT Express, które w bardzo krótkim czasie otrzymały certyfikat 30 maszyn przez Urząd Lotnictwa Cywilnego. Takie badanie bezpieczeństwa powinno trwać dłużej zwłaszcza, że były one wcześniej eksploatowane.

 

Nie wykluczone, że mocodawcy całego przedsięwzięcia byli spoza granic Polski z pogranicza mafii i białych kołnierzyków. Zatrudnienie w takiej firmie syna premiera polskiego rządu pokazuje, że był on swoistą polisą ubezpieczeniową. Dlaczego do tej pory nie wypowiedział się Główny Inspektor Kontroli Finansowej, który jest powołany do sprawdzania „brudnych pieniędzy - uważa Polaczek.

 

Not. JW