Instytut Yad Vashem przyznał kolejne tytuły bohaterom, ratującym Żydów przed Zagładą podczas II wojny światowej. Wśród czterech osób wyróżnionych pośmiertnie jest dwoje Polaków - Walery i Maryla Zbijewscy.
W uroczystości poświęconej pamięci bohaterów, która odbyła się w ambasadzie Izraela w Waszyngtonie, wziął udział prezydent USA Barack Obama.
Podczas wystąpienia prezydent USA podkreślił, że czyny ludzi odznaczonych za ratowanie Żydów podczas II Wojny Światowej przemawiają do naszych sumień i moralności. - Gdy słyszymy ich historie, zadajemy sobie pytanie, jak my zachowalibyśmy się w podobnych okolicznościach - czy okazalibyśmy taką miłość jak Walery i Maryla Zbijewscy - mówił Obama podkreślając, że Zbijewscy ryzykowali życiem a mimo to zaopiekowali się pięcioletnią żydowską dziewczynką zapewniając jej schronienie, bezpieczeństwo i ciepło rodzinne.
Prezydent USA podkreślił, że "nigdy nie wolno nam zapomnieć" historii Holokaustu, ani "nigdy nie wolno nam jej powtórzyć".
W waszyngtońskiej uroczystości wzięła udział mieszkająca w Nowym Jorku Elżbieta Wilk, która wraz z matką została przemycona z warszawskiego getta przez żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego i przechowana przez rodzinę Zbijewskich. Przypomniała, że w Polsce podczas II wojny światowej każdemu, kto ratował Żyda albo wiedział o ukrywanym Żydzie, ale nie doniósł, groziła ze strony Niemców egzekucja.
- Państwo Zbijewscy narażali siebie i własną rodzinę na śmiertelne niebezpieczeństwo przygarniając małą Żydowską dziewczynkę i traktując ją jak jedno ze swoich dzieci - mówiła Elżbieta Wilk w wywiadzie dla Polskiego Radia.
Przyjęli mnie do siebie – jestem tutaj dzięki nim. Pokazali heroizm i człowieczeństwo w najwyższym sensie tego słowa - powiedziała też Elżbieta Wilk podczas uroczystości.
Ojciec Elżbiety Wilk, Mieczysław Fester zmarł w warszawskim getcie, a matce Janinie udało się z nią uciec tuż przed likwidacją dzielnicy żydowskiej. Początkowo ukrywały się u przyjaciół – Eugenii i Tadeusza Kucharskich – na Woli. Ale ich dom został zbombardowany przez Niemców i musiały szukać nowego schronienia. Wówczas Elżbietę wzięli do siebie przyjaciele sprzed wojny, państwo Zbijewscy, którzy mieli dwójkę synów. Została u nich dopóty, dopóki inni znajomi – działacze polskiego podziemia, nie pomogli wyrobić dla niej i jej matki fałszywych papierów. To dzięki nim udało się zdobyć mieszkania na Grochowie, w którym obie kobiety przebywały do końca wojny.
Już po wojnie, w wieku 25 lat Elżbieta Wilk - jak opowiadała - wyjechała do USA, gdzie ukończyła studia i pracowała jako biochemik w jednym z laboratoriów. Aż do śmierci Zbijewskich pozostała z nimi w kontakcie, odwiedzała przy okazji podróży do Polski, wysyłała leki z USA. To dzięki jej staraniom i odnalezionym niedawno rodzinnym dokumentom, Yad Vashem uznało Zbijewskich za Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. -Nie mogę im się odwdzięczyć, bo trudno odwdzięczyć się za takie poświęcenie, ale jestem szczęśliwa, że zostali uhonorowani - powiedziała.
bjad/Polskie Radio
