Europejska Agencja Kosmiczna (ESA - European Space Agency) jest jedną z głównych agencji kosmicznych na świecie. Członkostwo w ESA umożliwi polskim instytutom i firmom pełen udział w europejskich projektach w sferze badań i przemysłu kosmicznego - podaje newsweek.pl.
Wczoraj podczas podpisania wspólnej umowy, premier Pawlak powiedział: - Nawiązując do słów Neila Armstronga można powiedzieć, że dzisiejszy dzień to mały krok dla administracji, a wielki krok dla Polski. Natomiast dyrektor generalny ESA Jean-Jacques Dordain podkreślił, że ESA przyjmując do swojego grona 20. państwo „wkracza w dorosłość”. - Działalność w Kosmosie jest ryzykowna, musimy jednak podejmować to ryzyko. To jedyna droga do postępu – podkreślił Dordain. Dodał, że ESA szuka wybitnych naukowców z Polski: - Dlatego chcemy przyciągnąć najlepszych ekspertów i studentów z waszych uczelni. - Wstąpienie do ESA otwiera polskim naukowcom dostęp do najnowocześniejszych programów badawczych nad Kosmosem i unikalnych technologii- podkreśliła minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka.
Polska negocjowała z ESA już od 2011 roku. Zgodę na przystąpienie do konwencji ESA polski rząd wyraził w czerwcu tego roku, a w lipcu kraje członkowskie agencji. W pierwszym roku Polska musi wpłacić "wpisowe" i składkę w łącznej wysokości 145 mln złotych. ”To równowartość 750 m obwodnicy Warszawy. To bardzo umiarkowana cena za dostęp do Kosmosu” – ocenił wicepremier Pawlak. Nie będąc w ESA Polska i tak pośrednio wydawała pieniądze na badania kosmiczne. Nasz kraj płaci bowiem składkę na rzecz Unii Europejskiej, która z kolei finansuje wiele działań ESA. Do tej pory wydatki te zasilały głównie gospodarki krajów należących do agencji, a nie polską. Dzięki przystąpieniu do ESA rodzime firmy będą beneficjentami kontraktów w sektorze kosmicznym" - pisze newsweek.pl.
Czy wstąpienie do ESA naprawdę stanie się dla Polski krokiem milowym? Gdy zobaczymy, że wracają do Polski polscy naukowcy, którzy wyjechali z naszego kraju z powodu niemożności rozwoju swoich kwalifikacji to faktycznie, możemy mówić o sukcesie. Jeśli natomiast nic się nie zmieni a będziemy tylko dokładać pieniądze podatników na ten projekt, to przepraszam, ale po co nam to?

