Publicysta przypomina, że w czołowych opiniotwórczych gazetach, jak "Rzeczpospolita" czy "Gazeta Wyborcza" coraz częściej można znaleźć wolnorynkowe akcenty. Podobnie jest na uczelniach wyższych.
"Grudzień 2012 r., Aula Uniwersytetu Wrocławskiego. Trwa zorganizowana przez Ośrodek Myśli Politycznej im. F. Lasalle’a debata poświęcona sensowności programu Inwestycji Polskich. Dyskusja szybko przeistacza się w spór fundamentalny dotyczący tego, ile państwa powinno być w gospodarce. Uczestnikami są głównie studenci ekonomii. Sympatie sali zdecydowanie liberalne. Dlaczego rząd ma zabierać moje pieniądze?, Przecież państwo czego się nie dotknie, to zaraz zepsuje, Tylko wolny rynek jest idealnym narzędziem nakręcania koniunktury" - relacjonuje Woś.
Publicysta podkreśla, że studenci Uniwersytetu Wrocławskiego i publicyści czołowych polskich dzienników o poglądach liberalnych szczególnie nie dziwią. Podobne tendencje panują w znacznej części polskiego społeczeństwa.
"Gdy w maju ubiegłego roku zapytaliśmy (wspólnie z Homo Homini) o poglądy gospodarcze Polaków, wyniki były jednoznaczne. 52 proc. z nas uważa, że najlepszym sposobem na walkę z bezrobociem są obniżki podatków. Wśród najmłodszych respondentów między 18. a 34. rokiem życia ten odsetek sięga nawet 70 proc. Na tym tle pomysły takie jak ozusowanie wszystkich umów cywilnoprawnych (zwanych niekiedy śmieciowymi) oraz podwyżki podatków dla najbogatszych (by z tych pieniędzy finansować powstawanie miejsc pracy) popiera ledwie kilkanaście procent respondentów" - pisze publicysta "Dziennika Gazety Prawnej".
Zdaniem Wosia Polakom liberalna narracja podoba do tego stopnia, że chcą nawet czytać książki na ten temat. "I tak wydana pod koniec 2012 r. antologia tekstów wolnorynkowych „Odkrywając wolność” autorstwa Leszka Balcerowicza w ciągu ledwie kilku tygodni osiągnęła status bestsellera (ponad 20 tys. sprzedanych egzemplarzy)" - zauważa dziennikarz.
Więcej w "Dzienniku Gazecie Prawnej"
AM
