W minioną środę prezydent Gee mówił, że "ma duże problemy ze skoordynowaniem 18 wydziałów uczelni". „Są jak łodzie patrolowe, które strzelają do siebie nawzajem” - kontynuował. Na koniec spuentował: „To trochę jak w polskiej armii”. Zareagowały organizacje polonijne. "Jesteśmy zszokowani sposobem w jaki Prezydent określa sojuszniczą armię USA" - pisał w oficjalnym oświadczeniu Kongres Polonii Amerykańskiej. Wypowiedź prezydenta określał mianem "ignorancji" i "bigoterii". Gee przeprosił. "Już wtedy, jak to powiedziałem, zdałem sobie sprawę, że to nie na miejscu. Przepraszam" - napisał w mailu wysłanym do Kongresu”- informuje TVN24. Jednak jego przeprosiny nie wystarczają Fundacji Kościuszkowskiej, która domaga się dla niego nagany. "Zapewniam, że mój ojciec strzelał prosto. Do wrogów" - pisze prezes fundacji Alex Storożyński. Na koniec dodaje, że jeżeli Gee "strzela równie prosto i celnie", to jego następnym krokiem powinno być sfinansowanie pomnika Tadeusza Kościuszki. "Za taką pensją na pewno go stać" - kończy. Gee zarabia rocznie 1,6 miliona dolarów.



Trudno nie zrozumieć reakcji polonii, która żyje jeszcze mitem polskiej armii sprzed wojny. Gee faktycznie przesadził ze stwierdzeniem o strzelaniu do siebie. Cieszy również to, że Polacy potrafią się mobilizować w USA jak inne mniejszości narodowe i w końcu walczą o dobre imię Polaków. Jednak w pewnym stopniu trzeba przyznać rację Amerykaninowi, choć pewnie jego wypowiedź wynikła z ignorancji. Ostatnie lata pokazały, że Polska armia jest pełna chaosu. Wypadek Casy, katastrofa smoleńska i patologia, która wyszła przy jej okazji pokazują, że trudno podziwiać nasze wojsko. Ostatnia konferencja prasowa, na której wojskowy prokurator strzelił sobie w policzek potwierdza to w sposób bezdyskusyjny. Naprawdę nieoficjalne rozmowy z oficerami WP pokazują, że nasza armia przypomina bardziej relikt PRL-u niż nowoczesną armię NATO. Przestarzały sprzęt, radzieckie czołgi ( najlepszy sprzęt jest w Afganistanie a żołnierze i tak za własną kasę się dozbrajają) pacykowanie jednostki na przyjazd ministra i wiele innych patologii jest normą w polskiej armii.  Polscy chłopcy mimo to dzielnie walczą na misjach zagranicznych a nasi komandosi przebijają często umiejętnościami Marines. Jednak słowa Gee są dosyć adekwatne do sytuacji. Amerykanin niechcący powiedział to co wielu na świecie wie. Cóż, to jest właśnie skutek braku odkomunizowania armii i eksport sowieckich generałów do NATO.


Łukasz Adamski