I w zasadzie nie byłoby się czym zajmować, bo to, że Michalski ma antyprolajferską fobię jest rzeczą powszechnie znana, gdyby nie jeden drobiazg. Otóż publicysta „Krytyki Politycznej” zaprezentował w swoim krytycznym wobec Grysiak tekście logikę bardziej pokręconą niż on sam. „Gdyby Brygidzie Grysiak naprawdę zależało na tym, żeby niechciane ciąże nie kończyły się na poziomie kilkunastotygodniowego embriona, któremu istotnie bije już serce, powinna akceptować środki wczesnoporonne. To właśnie one nie pozwalają, aby z zygoty rozwinął się embrion. Przerwanie nieplanowanej i niechcianej ciąży na późniejszym etapie istotnie jest większym problemem dla wszystkich, także dla części decydujących się na ten zabieg kobiet” - oznajmił Michalski.

 

Co oznaczają te zdania? Otóż ni mniej ni więcej, tylko tyle, że Michalski przekonuje, że jeśli jesteś przeciwko zabijaniu starszych, to musisz być za zabijaniem młodszych. Chcesz oszczędzić życie staruszka, musisz zabić go wcześniej, żeby oszczędzić sobie roboty później. Dawnemu pampersowi nie przyjdzie przy tym do głowy, że można być po prostu przeciwko zabijaniu, zarówno zygot, embrionów, jak i Cezarych Michalskich. I że można uznać, że zabicie Michalskiego tak teraz, jak i wtedy gdy był zygotą jest absolutnie niedopuszczalne.

 

Taką opinię Michalski uznaje za „upajanie się własną dominacją” czy przekonanie, że jest się „pięścią Boga”. I dodaje, że widział „wiele takich pięści, niektóre lądowały na twarzach osób mi bliskich”. Nie wiem, czy Michalski spotkał kiedykolwiek Brygidę Grysiak, ale gdyby tak było, to wiedziałby, że ostatnią rzeczą do jakiej jest ona zdolna jest walenie kogokolwiek pięścią po twarzy. Większość projalferów też nikogo nie bije. Jeśli ktoś ma natomiast doświadczenie w przemocy,to jest to Cezary Michalski i jego kumple, którzy z niezwykłą konsekwencją walczą o to, by można było rozrywać na strzępy dzieci, którym rzeczywiście bije serduszko, albo młodsze, by można było sobie powiedzieć, że im serce nie bije...

 

Tomasz P. Terlikowski