Już tzw. pytania kluczowe stawiają tezę: Dlaczego przeszłość jest często zakłamywana?”, „Jakie postawy Polaków wobec eksterminacji ludności żydowskiej przez niemieckich okupantów bywaj a przemilczane”. W dyskusji z uczniami scenariusz poleca rozważyć takie na przykład pytania: „Dlaczego najczęściej słyszymy o postawach bohaterskich, ofiarnych, zasługujących na uznanie”, „Czy łatwo jest mówić o tym, że nie wszyscy Polacy są bohaterami lub też ofiarami skrzywdzonymi przez inną narodowość?”, „Co wywołuje poczucie winy, nawet, kiedy to nie my personalnie jesteśmy sprawcami hańbiących czynów?”. Zestaw ten budzi poważne wątpliwości części nauczycieli, niezależnie od tego, że w instrukcji jest mowa o tym, że nauczyciel nie powinien narzucać uczniom jakiejkolwiek postawy ani oceniać ich wypowiedzi. „Same pytania sugerują kierunek, w jakim uczniowie powinni myśleć. Tu nie ma pytania czy mamy mieć poczucie winy tylko co ono wywołuje. Jest ono traktowane jako fakt, oczywistość, narzuca się przekonanie o istnieniu zbiorowej odpowiedzialności jako oczywistości, niedyskutowalnego faktu. To niedopuszczalne”- mówi nauczyciel historii jednego z warszawskich liceów. „To indoktrynacja”- stwierdził krótko zapytany o zdanie jeden z blogerów Frondy.
Interesujący jest również dobór informacji, które nauczyciel winien zaprezentować uczniom wyjaśniając kontekst historyczny. „w różnych miejscowościach w Polsce, m.in. w Wąsoszu, Radziłowie, Jedwabnem w 1941 roku miały miejsce masowe zbrodnie na ludności żydowskiej dokonane przez miejscowych Polaków. Przed wojną, w 1939 roku, w Polsce mieszkało 3 474 000 Żydów. Byli oni skupieni głównie w dużych i mniejszych miastach: 77% żyło w miastach, a 23% na wsiach. W niektórych województwach stanowili blisko połowę mieszkańców. Relacje między obiema narodowościami były skomplikowane: większość Żydów nie asymilowała się z Polakami, wielu Polaków było antysemitami. Po wojnie, przez cały okres PRL-u oficjalnie się o tym nie mówiło. Publiczne dyskusje w mediach i środowiskach naukowych rozgorzały po ukazaniu się w 3000 roku kontrowersyjnej książki polskiego socjologa żydowskiego pochodzenia, na stałe zamieszkałego w Stanach Zjednoczonych, Jana Tomasza Grossa <<Sąsiedzi>>”. Czytelnika uderza od razu wybiorczość i tendencyjność przekazu. Nauczyciele wedle scenariusza ma podkreślać wagę tragicznych ale wyjątkowych wydarzeń z roku 1941 bez nawiązania do kontekstu (na przykład zachowania ludności żydowskiej wobec Polaków w momencie wkroczenia na ziemie polskie w 1939 roku armii radzieckiej), długich rachunków krzywd i nieporozumień, złożoności sytuacji. O tym, że Polacy przede wszystkim ratowali żydowskich sąsiadów- ani słowa. Należy również zwrócić uwagę na fakt podawania informacji nieprawdziwych. Nie jest bowiem prawdą, że w niektórych województwach przedwojennej Rzeczypospolitej Żydzi stanowili ponad połowę populacji. W niektórych małych miasteczkach Polski południowo-wschodniej owszem, ale nie w skali województw. Jest to zwyczajna nierzetelność stawiająca pod znakiem zapytania ocenę jakości pracy autorki propozycji scenariusza lekcji.
Podobną wymowę posiada scenariusz lekcji „Naród, który traci pamięć, traci sumienie” autorstwa Barbary Giży. Odpowiednio dobrane cytaty z wypowiedzi Reżysera mają ukierunkować refleksje młodzieży. Przykładem jest tekst do jednego z ćwiczeń: „Ten film powstał ze wstydu. To jest bardzo silna emocja. Jak większości młodych ludzi w PRL zaoferowano mi sienkiewiczowską wizję historii Polski. Z jakiegoś jednak powodu unikano nagłaśniania <<Ogniem i mieczem>>, więc nie dziwota, że natychmiast po tę książkę sięgnąłem. Obrazy pacyfikacji powstania ukraińskiego są u Sienkiewicza porażające. Pan Wołodyjowski, <<rzeźnik zawołany>> nabijał Kozaków na pale tysiącami (??? czy aby na pewno Reżyser czytał omawianą powieść?- uwaga moja D.M). Powstało we mnie podejrzenie, że nie wszystko naszej historii jest takie cudowne..”
Pomijając dziwną interpretację powieści Sienkiewicza i zwyczajne kłamstwo co do powodów pomijania <<Ogniem i mieczem>>- a przypominam, że czyniły to władze z powodu dbałości o stosunki polsko-radzieckie a nie z powodu rzekomego wstydu z powodu stłumienia powstania Chmielnickiego, jest to wyraźna próba odwrócenia proporcji wydarzeń chwalebnych i haniebnych a także nieuprawnionego utożsamiania odległych czasie i o różnym podłożu wydarzeń.
W tym scenariuszu lekcji propozycja komentarza historycznego jest uderzająco podobna do propozycji poprzedniej. Zastanawiająca jest zbieżność zabiegów polegających na uwypuklaniu wydarzeń z Jedwabnego i podobnych opartym zresztą na bezkrytycznym traktowaniu książki J.T. Grossa jako wyroczni przy jednoczesnym przemilczaniu heroizmu Polaków ratujących Żydów. Podobne są uogólnienia i wyrażenia generalizujące, takie jak na przykład: „Latem 1941 roku, po agresji niemieckiej na Związek Radziecki, przez Europę przetoczyła się fala antyżydowskich pogromów. Były one często inspirowane czy tolerowane przez Niemców, jednak ludność miejscowa brała w nich udział dobrowolnie. /…/ wydarzenia takie miały również miejsce w Polsce.”
Żaden naród nie jest społeczeństwem aniołów, żaden nie ma nieskalanej przeszłości. O sprawach bolesnych należy mówić szczerze i otwarcie. Nie może się to jednak odbywać w stylu proponowanym przez Autorki omawianych scenariuszy, nie może stać się okazją do przeinaczania historii, przewartościowywania wydarzeń, zmieniania proporcji. To zwykłe fałszerstwo i kłamstwo. Autorki podkreślają, że należy uczyć prawdy. To święta racja, ale dlaczego w takim razie tworzą i proponują nauczycielom narzędzie, które tę prawdę zaciemnia i wypacza? Takie postępowanie na pewno właściwej ocenie bolesnych kart naszej historii nie służy.
Dorota Molzahn
Oto jeden ze scenariuszy lekcji dla nauczycieli:


