W pobliżu granic NATO ruszyły ogromne manewry wojsk rosyjskich. Rosja za wszelką cenę chce zademonstrować swoją siłę. Ćwiczenia wojsk rosyjskich noszą kryptonim "Współpraca 2016". Uczestniczą w nich m.in. oddziały z Białorusi, Kazachstanu, Armenii, Tadżykistanu i Kirgistanu. Łącznie daje to ok. 6 tys. żołnierzy i tysiąc sztuk sprzętu wojskowego. Eksperci jednoznacznie wskazują na demonstrację siły wobec planów NATO w kwestii rozmieszczenia batalionów w państwach bałtyckich.
Manewry wojsk rosyjskich odbywają się w obwodach leningradzkim i pskowskim. Potrwają tydzień. To początek cyklu ćwiczeń z udziałem sojuszników Rosji z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB).
Według informacji służby prasowej rosyjskiego Zachodniego Okręgu Wojskowego, żołnierze będą ćwiczyć koordynację współpracy podczas zaostrzenia sytuacji konfliktowych w jednym z przygranicznych regionów republiki wchodzącej w skład poradzieckiej ODKB oraz blokowanie ugrupowań przeciwnika.
Media zwracają uwagę na liczbę uczestników, która jest trzykrotnie większa, niż podczas analogicznych ćwiczeń w ubiegłym roku.
Rosję będą reprezentować siły Centralnego Okręgu Wojskowego. Użyte zostaną zmodernizowane transportery opancerzone BTR-82AM, moździerze 2B14 Podnos, samoloty bezzałogowe Orłan-10, śmigłowce Mi-8AMTSz Terminator i śmigłowce bojowe Mi-24.
Tuż po zakończeniu tygodniowych manewrów na północnym zachodzie, ruszają kolejne, na poligonie Obuz Lesnowski w obwodzie brzeskim na Białorusi, niedaleko granicy z Polską. Udział w nich wezmą dotąd nieużyte siły pokojowe ODKB.
Moskiewski dziennik, „Niezawisimaja Gazieta”, zwraca uwagę, że plan manewrów przypomina sytuację w Donbasie: oddziały rosyjskie i białoruskie mają działać „w warunkach przymuszania walczących stron do przerwania ognia”.
JJ/źródło: PAP
