W Australii coraz popularniejsze są ceremonie pogrzebowe, na których pokazuje się filmy o życiu zmarłego. A oprawę muzyczną uroczystości, zamiast kościelnych pieśni, stanowią współczesne przeboje. Arcybiskup Melbourne, Denis Hurt, wysłał do księży i przedsiębiorstw pogrzebowych ścisłe wytyczne w kwestii organizacji kościelnych uroczystości pogrzebowych.
Podkreślił w nich, że "pogrzeb to nie celebracja życia zmarłego", jest na to miejsce przed lub po uroczystości kościelnej. - Świeckie piosenki nie mogą być wykonywane na pogrzebach, nie ma tu miejsca na romantyczne ballady, pop, rock, czy hymny klubów piłkarskich – zaznaczył metropolita.
- Wspomnienia wydarzeń z życia zmarłego, jego hobby czy zainteresowań, są bardziej odpowiednie dla nieformalnych rodzinnych spotkań niż kościelnych uroczystości pogrzebowych - mówi bp Les Tomlinson, wikariusz generalny archidiecezji Melbourne. Celebracja w kościele ma na celu polecać zmarłego Boskiej opiece – dodał.
Innego zdania jest katolicki ksiądz Bob Maguire, który wytyczne określił jako "nieczułe". - Zasady te nie uwzględniają tutejszego poczucia wrażliwości i są sprzeczne z podstawą katolickich rytuałów – zapewnia. Pogrzeb woli postrzegać jako "sprawę rodziny z udziałem duchowieństwa, a nie odwrotnie".
- Pogrzeby stały się okazją do świętowania życia. Jest dziś niewiele rodzin, które nie życzą sobie na ceremonii choćby prezentacji na DVD – zapewnia John Fowler, jeden z przedstawicieli przedsiębiorstw pogrzebowych. Dodaje też, że "oglądanie, ile zmarła osoba wniosła na ten świat, daje ogromne poczucie radości".
eMBe/Couriermail.com.au
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

