We wtorek do Smoleńska ma przybyć grupa polskich archeologów i geodetów. Mają badać miejsce katastrofy smoleńskiej. Rosyjskie władze dopiero po pół roku wydały zgodę na wyjazd ekspertów. Mieszkańcy blokowisk znajdujących się niedaleko lotniska nie mają wątpliwości, że niczego oni jednak nie znajdą. Ich zdaniem, wszystkie ślady zostały już zabezpieczone lub rozkradzione przez okolicznych Rosjan.

Zgodnie z pozwoleniem rosyjskich władz, Polacy będą mieli dwa tygodnie na badanie miejsca tragedii rządowego Tupolewa. Jednym z czynników utrudniających im prace będą trudne warunki pogodowe. Synoptycy zapowiadają, że w Smoleńsku będzie padał śnieg, a temperatura spadnie do minus czterech stopni.

Do niedawna miejsce katastrofy smoleńskiej było nieogrodzone, a wrak Tupolewa dostępny dla niemal każdego. W internecie pojawiały się filmiki pokazujące wandali niszczących szczątki rządowego samolotu, a na miejscu katastrofy nawet pół roku po niej znajdowane są ludzkie szczątki.

Wrak polskiego samolotu został okryty dopiero w ostatnim tygodniu. Polscy kryminolodzy nie mają wątpliwości, że w tym czasie uległy zniszczeniu wszelkie ślady znajdujące się na samolocie. Zdaniem specjalistów, mogły one pomóc w śledztwie dotyczącym tragedii z 10 kwietnia. Jak informowały media, dopiero w ostatnich dniach zbudowano również ogrodzenie wokół miejsca katastrofy. Jego budowa była związana z zabezpieczeniami przed pielgrzymką z udziałem Anny Komorowskiej, która przybyła do Smoleńska w niedzielę.

żar/Polskieradio.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »