Gdy trzynastolatek rozpoczął naukę w podkościańskim gimnazjum od początku zaczął sprawiać problemy. Nie reagował na polecenia nauczycieli, atakował ich werbalnie wulgarnymi odzywkami. Oto jedna z nich: gdy nauczycielka poprosiła gimnazjalistę o otwarcie zeszytu i notowanie tego, co pisze na tablicy, chłopak odpowiedział: "Mam cię w pompie, stara pindo". Innym razem powiedział do nauczyciela: "Mam to w ch..." i "możesz mnie cmoknąć w d...". Kilka miesięcy trwały pokojowe próby załatwienia sytuacji. Nie pomogły rozmowy z pedagogiem szkolnym, rodzicami. Trzynastolatek z dnia na dzień stawał się coraz bardziej wulgarny. W końcu dyrekcja szkoły sięgnęła po Kartę Nauczyciela.
Za urzędowania Romana Giertycha wprowadzono do niej zapis wskazujący, iż nauczyciel podczas wykonywania swoich obowiązków jest funkcjonariuszem publicznym. Zapis ten oznacza, że nauczyciel podlega prawnej ochronie i znieważanie go jest ścigane z urzędu. W ten sposób gimnazjalista trafił na policję. Dopiero wizyta na komendzie sprawiła, że przyznał się do obrażania nauczycieli i obiecał poprawę. Policja zabezpieczyła dzienniki i zeszyty uwag.
- Są tam opisy kilkunastu wulgarnych zachowań, ale teraz wiemy, że tylko w ostatnich miesiącach takich sytuacji było kilkadziesiąt - mówi Mateusz Marszewski, rzecznik prasowy kościańskiej policji. Obsypującym nauczycieli wulgarnymi wyzwiskami trzynastolatkiem zajmie się teraz sąd dla nieletnich.
BB/GW Poznań
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

