Pokaz "feministycznej narracji" Magdalena Środa dała w programie "W samo południe". Audycję rozpoczęła propagandowym monologiem, którego konkluzja nie zaskoczyła: kobiety są wykluczone ze sprawowania władzy. Trzeba robić wszystko, by to zmienić i zmienić oblicze demokracji. Po tych frazesach przeszła do tego, co tego dnia wychodziło jej najlepiej czyli do okazywania pogardy kobietom, które mają inne od niej poglądy.
– Te Panie zrobiły karierę na tym, że są przeciwko parytetom – oskarżała siedzące obok prawniczkę Joannnę Potocką i bałtystkę z Uniwersytetu Warszawskiego, Monikę Michaliszyn współtwórczynię projektu Parytety.pl. Skrytykowała też list przeciwko postulatowi wprowadzenia parytetów do polityki. – Nie ma tam za dużo znanych nazwisk – stwierdziła. Czyżby? Sygnatariuszkami listu są m.in. członkowie PAN prof. Jadwiga Staniszkis i prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska, dziennikarka Maria Przełomiec czy znane publicystki Agnieszka Kołakowska i Liliana Sonik.
Michaliszyn i Potocka próbowały spokojnie rozmawiać i wskazywały na negatywy parytetów. Ich argumenty wywoływały jednak wściekłość Magdaleny Środy. – Co Panie wcześniej zrobiły dla sprawy kobiet – pytała swoje oponentki.
Kobieta w Polsce łączy aktywność zawodową z rolą strażniczki ogniska domowego – tłumaczyła Michaliszyn mniejszą aktywność kobiet w polityce. – Pani Monika stanowczo za dużo mówi – przerwała jej nie pierwszy raz zresztą Środa. – To jakieś chore – denerwowała się promotorka tolerancji.
Gdy pod koniec audycji Potocka i Michaliszyn próbowały podsumować swoje wypowiedzi, profesor Środa rzuciła grubiańską uwagę: - Straciliśmy trochę czas antenowy na słuchanie wielu głupstw. W studio gościła jeszcze posłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, zwolenniczka parytetów, jednak przez aktywność Magdaleny Środy nie udało jej się przedstawić swoich argumentów.
mm
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

