- Operacja zmian stawek i podwyżek podatku od towarów i usług z początkiem przyszłego roku może skończyć się kompromitacją, w dodatku dość kosztowną dla budżetu. Nie mamy nie tylko ustaw regulujących tę operację, lecz przede wszystkim przemyślanej koncepcji jej przeprowadzenia – mówi były wiceminister finansów dziennikowi „Polska The Times”.

Jeśli ustawa zostanie szybko podpisana przez prezydenta, może doprowadzić do niesamowitego bałaganu. - Zanim zostanie opublikowana, minie nawet kilka tygodni. Na uchwalenie czekają kolejne akty prawne, a na dodatek potrzebne będą jeszcze przepisy wykonawcze. A przedsiębiorcy muszą się z tymi zmianami zapoznać i do nich się przygotować. Postępując w sposób racjonalny, każdy podatnik będzie musiał dokładnie sprawdzić, czy towary i usługi, które oferuje od Nowego Roku, mają niższą czy wyższą stawkę podatku, a także to, jakimi określeniami posługuje się ustawodawca. I to pod groźbą odpowiedzialności karnej – twierdzi prawnik.

Prof. Modzelewski radzi, by podwyżki VAT nie odrzucać, ale... przełożyć ją o miesiąc. - Dzień 1 lutego 2011 roku jest wciąż realną datą, do której można to lepiej przygotować. Potencjalne straty w przypadku niepowodzenia tej operacji z początkiem przyszłego roku będą niewspółmiernie wyższe w porównaniu ze stratami obniżenia wpływów z tytułu podwyżki przesuniętej o jeden miesiąc – uważa.

W myśl ustawy nowelizującej prawo dotyczące VAT, stawki podatku od wartości dodanej, wpływającego na wysokość cen towarów, zostaną podwyższone w 2011 roku z 3,7 i 22 proc. do 5,8 i 23 proc. Rzekomo liberalny rząd zapowiada kolejne podwyżki w następnych latach.

sks/PolskaTheTimes

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »