Według Wojciecha Czuchnowskiego właśnie taki scenariusz badają tajne służby, lecz nie potwierdza go prokuratura. Stąd też autor apeluje o ostrożne podchodzenie do informacji.
Czuchnowski pisze, powołując się na informacje z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, że grupa, która namówiła menedżera restauracji Sowa & Przyjaciele do podsłuchiwania oraz wyposażyła go w odpowiedni sprzęt składała się z posła PiS (nazwisko podobno jest znane „GW” - przyp. red.), kilku oficerów BOR zwolnionych ze stanowisk oraz dziennikarz, czyli jeden z autorów tekstu we „Wprost” Piotr Nisztor.
Czuchnowski jednocześnie przyznaje, że „śledczy ze służb nie mają jednak koncepcji, jaka była motywacja tej grupy, kto jaką rolę w niej pełnił i dlaczego zdecydowała się upublicznić nagrania właśnie teraz”.
Ab/telewizjarepublika.pl/wyborcz.pl
