17-letnia dziewczyna, która twierdzi, że jest mężczyzną i bierze testosteron, uczestniczy w... żeńskich zawodach sportowych i zdobywa najwyższe laury. Ten genderowy obłęd odbywa się w amerykańskim Teksasie.
Mack Beggs, 17-latka podająca się za chłopaka, zwyciężyła w uniwersyteckim turnieju wrestlingowym, pokonując wszystkie koleżanki. Nic w tym dziwnego, bo Beggs od października 2015 roku bierze testosteron. I choć twierdzi, że jest mężczyzną, nie przeszkadza to jej uczestniczyć w żeńskich zawodach sportowych. Oburzenie, krytyka - wszystko to musi ustąpić przed genderowym kagańcem szermującym oskarżeniami o dyskryminację.
Beggs chciała wprawdzie brać udział w męskim turnieju, ale zasady na to nie pozwalają. W Teksasie przyjęto, że w szkolnych i uniwersyteckich zawodach sportowych ma obowiązywać identyfikacja płci na podstawie aktu urodzenia, a nie deklaracji.
Co za obłęd! Jest logiczne, że dziewczyna musi uczestniczyć w turniejach dla dziewcząt. Jeżeli jednak zażywa testoseron, nie powinna brać w nich w ogóle udziału. To jednak w ujęciu ideologów LGBT byłoby nieznośną dyskryminacją. I w ten sposób zawody nie mają już sensu, bo "podrasowana" dziewczyna jest po prostu nie do pokonania.
Tęczowy idiotyzm - choroba XXI wieku...
kk/Life Site News
