„Jakiś czas temu pojawiła się plotka, jakoby Mickey Rourke szykował się do roli poważnie Rourke wziął się do pracy nad rolą, może świadczyć wywiad z producentem filmu o słynnym sportowcu. Colin Vaines (produkował "Coriolanus", "Dziennik zakrapiany rumem") przyznaje, że Rourke przechodzi właśnie forsujący trening rugby. Już teraz aktor zrzucił około 13 kilogramów i - wierzcie lub nie- poddał się operacji chirurgicznej twarzy, w celu jak najbliższego upodobnienia do prawdziwego Garetha Thomasa, młodszego blisko dwie dekady od Rourke, który zbliża się do sześćdziesiątki!”- czytamy na portalfilmowy.pl Według producenta film ma być czymś pomiędzy "Wściekłym bykiem" Martina Scorsese, a "Sportowym życiem" Lindsaya Andersona. Jednak nawet jeżeli obraz nie dorówna poziomem arcydziełu Scorsese, za które De Niro zdobył Oscara, to i tak Rourke może wrócić na szczyt i przejść do historii kina.

Mickey Rourke jest jedną z najtragiczniejszych postaci w amerykańskim show biznesie. W latach 80-tych stał się on symbolem seksu po roli w „9 i pół tygodnia”. Później przyszły genialne role w „Harry Angel” z Robertem de Niro, „Homeboyu”, "Modlitwie za umierających" czy „Roku Smoka” Michaela Cimino. Rourke zaczął być nazywany drugim Jamesem Deanem, co jednak przeszkadzało niepokornemu duchowi wiecznego buntownika. Zaczął więc odrzucać propozycje, które mogły uczynić z niego jeszcze większą gwiazdę. Nie zagrał Eliota Nessa ( w końcu wcielił się w niego Kevin Costner) w „Nietykalnych” Briana de Palmy i odrzucił rolę sierżanta Barnesa w oscarowym „Plutonie”, którą później zagrał Tom Berenger. Zamiast występować w hollywoodzkich produkcjach aktor wolał z poświęceniem wcielić się w pijaczynę w „Ćmie barowej” na podstawie książki Charlesa Bukowskiego. Rourke wystąpił też w zaskakującym filmie włoskiej komunistki Liliany Cavani „Franciszek” o życiu św. Franciszka z Asyżu. Niestety Rourke przy okazji popadał w osobistą autodestrukcję. Wrócił na ring bokserski (w młodości aktor był bokserem) brał narkotyki, wpadł w alkoholizm i robił kolejne nieudane operacje plastyczne. Awanturował się z producentami i popadał w skandale z coraz to nowymi kochankami. W końcu zapomniało o nim Hollywood. By zarabiać na życie aktor zaczął występować w takich „perełkach” jak „Ryzykanci” z Jean Claude Van Dammem czy innych filmach klasy C. Udało mu się jedynie błysnąć talentem w znakomitym niskobudżetowym „Bullecie”, gdize partnerował mu nieznany wówczas Adrien Brody znany później z "Pianisty" Polańskiego i raper 2Pac. Następne lata były serią zawodowych i życiowych porażek. O aktora upomniał się dopiero na początku XXI wieku Robert Rodriguez, który obsadził go w drugoplanowej roli sequelu „Desperado”, „Pewnego razy w Meksyku”. W tym samym roku aktor zagrał również ciekawe role w „Człowieku w ogniu” i „Domino” Tonego Scotta. Niestety widzowie z trudem rozpoznawali dawnego przystojniaka. Rourke miał pokiereszowaną od nieudanych operacji plastycznych twarz, która przy okazji była opuchnięta od alkoholu. Wówczas z propozycją przyszedł znów Rodriguez, który obsadził go w swoim kultowym już „Sin City”. Krytycy zachwycali się rolą aktora w tym niezwykle oryginalnym filmie. Jednak to nie ekranizacja komiksu Franka Millera przyniosła mu wielkie zaszczyty.

Darren Aronovski napisał rolę wykończonego życiem zawodnika wrestlingu amerykańskiego, Randego „The Ram” Robinsona z myślą o Rourke, który pasował do niej jak nikt inny. Zarówno Rourke jak i filmowy bohater to przebrzmiałe gwiazdy lat 80-tych, które najlepsze lata kariery mają za sobą. Obaj są uzależnieni od narkotyków i mają osobiste problemy. Krytycy piali z zachwytu po obejrzeniu Rourke w "Zapaśniku". Aktor zgarnął Złotego Globa i był pewniakiem do Oscara. Jednak nagrodę zdobył Sean Penn za rolę pierwszego homoseksualnego radnego San Francisco. Może więc Rourke zrozumiał, że warto poświęcić się dla roli geja by być końcu docenionym przez Akademię? Miejmy nadzieję, że Rourke w końcu Oscara zgarnie nie tylko dlatego, że zrobi sobie operację twarzy by upodobnić się do granej przez siebie postaci, ale również dlatego, że da popis aktorski na jaki go stać. Jednak nawet jeżeli film nie okaże się sukcesem to wydaję się ,że samym poświęceniem dla roli, Rourke stanie w historii kina obok Roberta De Niro i Christiana Bale’a, którzy potrafią radykalnie zniszczyć ciała dla roli. Nie można zapominać, że nawet oni nie zdecydowali się na chirurgiczną operację dla roli filmowej.
Łukasz Adamski

