Twitter rośnie w potęgę. Także jeśli chodzi o jego wykorzystanie w Kościele. Szczególnie mocno było to widać przy okazji ogłoszenia decyzji o ustąpieniu Benedykta XVI. „W jednej kieszeni różaniec, w drugiej komórka z aplikacją TT. Idę na plac Świętego Piotra. Nie ma lekko” - napisał na Twitterze ks. Piotr Studnicki, doktorant na wydziale komunikacji społeczno-instytucjonalnej Uniwersytetu św. Krzyża w Rzymie. Ks. Studnicki, minuta po minucie, relacjonował to, co działo się 11 lutego w Rzymie. I to wyprzedzając medialne doniesienia!
O decyzji Ojca Świętego pierwsza poinformowała ANSA. Ale dosłownie chwilę później, korespondentka agencji informacyjnej umieściła tę informację na... Twitterze. „B16 si e' dimesso. Lascia pontificato dal 28 febbraio” - napisała Giovanna Chirri.
Z portalu aktywnie korzystają nie tylko „szeregowi” księża oraz watykańscy dziennikarze, ale także wielu kardynałów. Największe emocje budzą ostatnio ci purpuraci, których nazwiska padają pośród typowanych następców Ojca Świętego.
Kard. Timothy Dolan z Nowego Jorku właśnie za pomocą Twittera poinformował 80 tys. subskrybentów jego kanału o rezygnacji Benedykta XVI. Zaraz po podaniu do informacji publicznej szokującej decyzji Ojca Świętego, kard. Gianfranco Ravasi umieścił na Twitterze tradycyjną modlitwę w języku łacińskim: „Sub tuum praesidium confugimus, sancta Dei Genetrix”. Zresztą, ten włoski purpurat jest jednym z najczęściej typowanych następców Benedykta XVI.
Innym, aktywnie tweetującym hierarchą jest kard. Wilfrid Napier z Afryki. Za pomocą Twittera dziękował ostatnio swoim subskrybentom, którzy deklarowali modlitwę o dobry wybór Ojca Świętego. Z kolei, kard. Lluis Martinez Sistach z Barcelony podziękował Benedyktowi XVI za „wszystko, co zrobił dla Kościoła i świata”. Dodał także, że rezygnacja papieża jest „wyrazem jego głębokiej duchowości i wielkiej miłości do Kościoła”.
Na Twitterze są także Kolumbijczyk, kard. Ruben Salazar Gomez z Bogoty czy kard. Roger M. Mahony, emerytowany arcybiskup Los Angeles. To właśnie kard. Mahony napisał na Twitterze po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji Benedykta XVI, że „wybiera się do Rzymu, by zagłosować na następnego papieża” oraz, że będzie o tym... na bieżąco tweetował. Kilka dni później dodał, że to nie media, ale Duch Święty podejmie decyzję, i że zostanie wybrany ten, kogo wybierze Pan Bóg.
Podczas trwania konklawe hierarchów będzie jednak obowiązywał zakaz korzystania z mediów społecznościowych. Dla ogromnej większości spośród 117 kardynałów, którzy wezmą udział w konklawe, zakaz korzystania z Twittera nie będzie stanowił najmniejszego problemu. Ale wśród kolegium kardynalskiego jest co najmniej dziewięciu purpuratów, którzy aktywnie ćwierkają na Twitterze. Jednak od momentu wejścia do Kaplicy Sykstyńskiej będą oni mieli zakaz publikowania na blogach, tweetowania oraz używania jakiejkolwiek innej platformy do komunikowania.
I tym razem po raz kolejny Twitter, wprawdzie bardzo nieznacznie, ale ustąpi miejsca tradycyjnym formom informacji. O następcy Benedykta XVI dowiemy się z balkonu Bazylika św. Piotra na Watykanie, z którego padną słowa tradycyjnej łacińskiej formuły „Habemus Papam”. Ale już kilka sekund później Twitter rozćwierka się na dobre.
Marta Brzezińska
