- Od rana służby porządkowe wszystko „pięknie” posprzątały. Jak widać, pod Pałacem nie ma już nic – mówi portalowi Fronda.pl Paweł Hermanowski ze stowarzyszenia "Solidarni 2010".

To właśnie ta organizacja ustawiła naprzeciw Pałacu Prezydenckiego biały namiot, w którym gromadzą się "Solidarni 2010". Zapowiadają, że zostaną na Krakowskim Przedmieściu, dopóki nie zostaną spełnione ich postulaty.

Czego żądają? Jak informują napisy na namiocie, Solidarni oczekują m.in. dymisji premiera Donalda Tuska i ministrów: Jerzego Millera, Radosława Sikorskiego, Tomasza Arabskiego, a także Edmunda Klicha "za zdradę interesów państwa polskiego". Chcą także powstania międzynarodowej komisji ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, natychmiastowej zgody na ekshumację ciał ofiar oraz ujawnienia zdjęć satelitarnych miejsca katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 roku.

Na Krakowskim Przedmieściu zostaną, jak zapewniają, do momentu spełnienia ich oczekiwań. – Albo dotąd, aż nas stąd wypędzą – dodaje jeden z mężczyzn w białym namiocie.

- A nie próbowali jeszcze? – pytam. Paweł Hermanowski odpowiada, że Straż Miejska kazała im sprzątnąć namiot, ale "Solidarni 2010" przenieśli go po prostu kilka metrów dalej. Liczą na to, że będą mogli zostać na Krakowskim Przedmieściu.

Ale potrzebne jest wsparcie. Wczoraj Ewa Stankiewicz spontanicznie zainicjowała akcję czuwania na Krakowskim Przedmieściu, ale Solidarnym brakuje ludzi. Apelują o wsparcie, zapisywanie się na dyżury, aby pod Pałacem cały czas ktoś był.

A jak minęła noc na Krakowskim Przedmieściu? – Dość spokojnie – relacjonuje Paweł Hermanowski. Dodaje, że - ku jego zaskoczeniu - Straż Miejska była wyjątkowo uprzejma. Nie obeszło się jednak bez drobnych incydentów. Marek z Solidarnych 2010 opowiada o zaczepkach wychodzących z pobliskiej knajpy ludzi. Ale do tej pory jest dość spokojnie.

Marta Brzezińska