"Wykluczam atak rabunkowy, bo sprawca niczego nie żądał. Widział natomiast, że jestem w sutannie. Podczas gdy mnie bił, nic nie mówił, chociaż krzyczałem: „Dlaczego to robisz?”. Zabrał mi mój brewiarz" - mówi poszkodowany. Ksiądz trafił do szpitala z ranami głowy, ale obrażenia okazały się niegroźne i duchowny opuścił lecznicę w poniedziałek. Niedzielne pobicie zostało zgłoszone na policję, która prowadzi dochodzenie. Nasz Dziennik zwraca uwagę na rosnący antyklerykalizm, wzmacniany propagandą prowadzoną ostatnio bardzo intensywnie przez jedną z partii obecnych w parlamencie.
Stanisław Wysocki nie ma żadnych wątpliwości, że napastnik wiedział, że podnosi rękę na księdza. Sutanna była aż nadto widoczna. „Nie mam jednak pojęcia, kto to mógł zrobić” – mówi. „Nie otrzymywałem żadnych gróźb, żyję spokojnie na emeryturze, a moja większa aktywność związana jest ze związkiem pamięci ofiar”- dodaje w rozmowie z portalem wspolczesna.pl
Ł.A/NaszDziennik/wspolczesna.pl

