Jak ustaliła "Rzeczpospolita" nowa ustawa zakłada łatwiejsze niż do tej pory odwoływanie szefa Instytutu. Dotychczas, żeby go zmienić, trzeba było zgromadzić w Sejmie trzy piąte głosów. W myśl projektu PO, by odwołać prezesa wystarczyłaby zwykła większość głosów. Ponadto w nowej ustawie znalazł się zapis powodujący, że odrzucenie kwalifikowaną większością głosów przez radę Instytutu corocznego sprawozdania jej szefa będzie równoznaczne ze złożeniem do Sejmu wniosku o jego odwołanie.
Według nowej ustawy członkami IPN będą mogli bowiem zostać tylko doktorzy prawa, historii lub nauk społecznych.
Poseł Jarosław Gowin w rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówi, że to początek prac i dyskusji na ten temat. Z Kolei szef Kancelarii Prezydenta, Władysław Stasiak uważa, że projekt PO nie jest niczym innym, jak "chęcią przejęcia politycznej kontroli nad IPN".
Kolejną innowacją ma być Rada IPN, która przejmie zadania Kolegium. Ma być wyposażona w znacznie większe kompetencje i ustalać priorytetowe tematy badawcze i rekomendować podstawowe kierunki działalności IPN w zakresie badań naukowych, edukacji, udostępniania dokumentów, ścigania zbrodni oraz procedur lustracyjnych. Aktualnie decyduje o tym prezes IPN.
Członków rady powoływać będą sejm, senat i prezydent. Kandydatów wskażą uczelnie państwowe i Krajowa Rada Sądownictwa. Przy tym członków rady IPN będą mogli wskazywać również byli tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Projekt nie zakłada bowiem, że członkowie gremiów, które będą wskazywać kandydatów podlegają lustracji.
Inną znaczącą zmianą jest zapis, że osoba, która uzyska dostęp do akt jej dotyczących "może zastrzec, ze dotyczące jej dane osobowe zabrane w sposób tajny w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych organów bezpieczeństwa państwa nie będą udostępniane w celach naukowych i dziennikarskich".
IPN nie chciał komentować projektu Platformy.
MM/Rzeczpospolita
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




