Nazywany przywódcą konserwatystów w PO, krakowski poseł zaznacza: - Projekt nie ma na celu ograniczenia uprawnień prezesa Janusza Kurtyki, ma dwa inne cele. Przyznał, że procedura wyboru i odwołania prezesa IPN będzie prostsza. Rozszerzony dostęp do akt z IPN miałby polegać m.in. na tym, że zwracający się o to obywatel, otrzymywałby od razu dokumenty z ujawnionymi nazwiskami agentów, które dziś są zaczerniane i trzeba w osobnym trybie domagać się ich ujawnienia.

Według dziennika "Polska" powołanie i odwołanie prezesa Instytutu przez Sejm mogłoby nastąpić zwykłą większością głosów, a nie większością trzech piątych - i na wniosek Rady IPN, która miałaby zastąpić Kolegium Instytutu. PO uznaje to Kolegium za upolitycznione.

Wątpliwości, co do realnych zamiarów premiera Tuska nie ma wicemarszałek Sejmu z PiS, Krzysztof Putra: - IPN funkcjonuje naprawdę nieźle, ma za sobą bardzo duży dorobek. Archiwa IPN trzeba otworzyć szeroko, ale w istocie nie o to PO chodzi, lecz o usunięcie Kurtyki.

Szef Kancelarii Prezydenta Władysław Stasiak zauważył, że niezależnie od zmian w rządzie, nie zmienia się kierownictwo NIK czy Rzecznik Praw Obywatelskich. Podkreślił też potrzebę apolityczności Instytutu. - IPN jest bardzo potrzebną instytucją, dobrze funkcjonującą. Myślę, że dla doraźnych celów przejęcia kontroli nie należy tego zmieniać - ocenił.

 

mm/Polska The Times/Polskie Radio

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »