Portal Fronda.pl: Partia Republikańska zdobyła większość co najmniej 52 procent miejsc w Senacie USA. Warto zauważyć, że od początku Zimnej Wojny Republikanie nie mieli takiej większości w izbie niższej Kongresu. Jak wyniki tych wyborów wpłyną na stosunki USA z Rosją?
Dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas: Republikańska większość w rezultacie w obu izbach Kongresu bardzo osłabi tzw. „reset” czyli prorosyjski zwrot polityki Baracka Obamy, który zresztą już jest osłabiony np. wydarzeniami na Ukrainie. Teraz zostanie praktycznie wyeliminowany z amerykańskiej polityki zagranicznej, bo Kongres ma narzędzia wpływu na tę politykę. Posiada je zwłaszcza Senat, w którym dopiero teraz, a dokładnie mówiąc, od początku stycznia zasiądzie republikańska większość. Republikanie nigdy „resetu” nie popierali i teraz uwolnią od niego politykę USA. Można liczyć np. na nacisk Kongresu, (on sam nie może podejmować takich decyzji, ale może naciskać i bywa w tym skuteczny) na odejście Stanów Zjednoczonych od aktu założycielskiego NATO-Rosja, który czyni z państw przyjętych do Sojuszu po Zimnej Wojnie członków drugiej kategorii. Do tego jest jeszcze potrzebna zgoda innych członków NATO, ale stanowisko amerykańskie jest tu kluczowe.
Dla Polski jedną z niezwykle istotnych kwestii, jest obecność stałych baz NATO na naszym terytorium. Uda się teraz przełamać opór Niemiec?
Republikańska większość w Kongresie będzie na pewno naciskać. Mimo, że nie może decydować sama, może jednak uchwalić środki budżetowe na założenie baz amerykańskich w Polsce, a dla Obamy w takim przypadku byłoby dość ryzykowne zastosowanie prezydenckiego weta wobec takiej uchwały – zwłaszcza, gdyby była ona częścią całej ustawy o budżecie obronnym, bo prezydent nie mógłby wetować wybiorczo. I, co bardzo ważne – Kongres Polonii Amerykańskiej uchwalił tuż przed tymi wyborami m.in. ten istotny postulat, traktujący właśnie o założeniu stałych amerykańskich baz wojskowych w Polsce. W uzasadnieniu pojawił się właśnie argument, że Niemcy zablokowały stworzenie baz NATO na terytorium Polski. Zatem – według Kongresu Polonii Amerykańskiej – Stany Zjednoczone powinny się porozumieć bezpośrednio dwustronnie z Polską w tej sprawie.
Czy republikański Kongres będzie w stanie blokować antychrześcijańskie pomysły administracji Obamy, jak np. promocja aborcji czy „małżeństw” homoseksualnych?
Stany Zjednoczone są krajem wielokulturowym – nie są krajem chrześcijańskim, choć chrześcijanie przeważają tam liczebnie i to wysoko. Żadne wyznanie, także największe, którym od niedawna jest katolicyzm, nie ma absolutnego poparcia wśród większości Amerykanów. A władza federalna nie może drogą nieustawową czegokolwiek narzucać ani na cokolwiek zezwalać. W przypadku np. aborcji może jedynie narzucać regulowanie tej kwestii w federalnych szpitalach. Gdyby jakakolwiek partia czy polityk chcieli zmienić, nie szczegóły systemu ale cały system, to potrzebna byłaby poprawka do konstytucji zakazująca aborcji. To byłby jedyny sposób unieważnienia wyroku Sądu Najwyższego z lat 70. ub. wieku zezwalającego na wykonywanie aborcji z tzw. przyczyn społecznych. Biorąc pod uwagę pejzaż opinii publicznej w tym kraju - ideologii,religii i wartości wyznawanych przez wielokulturowe amerykańskie społeczeństwo, próby zmiany konstytucji w tym kierunku mają zero szans powodzenia.
Rozm.ed
dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas - jest ekspertem od spraw międzynarodowych, ukończył Georgetown University i Johns Hopkins University w Waszyngtonie, był dyrektorem w MSZ i MON.
