Po szóstym biegu derbowego meczu żużlowego między Stalą Gorzów a Falubazem Zielona Góra na stadion dociera wstrząsająca informacja z Wrocławia, że w szpitalu zmarł Lee Richardson, który śmiertelnie upadł na rozgrywanym również tego dnia meczu żużlowym we Wrocławiu. Zawodnik PGE Marmy Rzeszów doznał poważnego urazu klatki piersiowej i wewnętrznych obrażeń. Zmarł na stole operacyjnym. Richardson był kiedyś zawodnikiem Falubazu. Stadion w Gorzowie zamilkł – relacjonowała Gazeta Lubuska. Zawody jednak trwały dalej. Po dwóch kolejnych remisowych biegach, z wynikiem 29:19 dla Stali Gorzów sędziowie i władze klubu udają się do parkingu, a kibice ściągają z sektorów barwy klubowe. Sędzia Marek Wojaczek uznaje jednak, że mecz trwa dalej, ale bez oprawy muzycznej i przy ograniczonym, kulturalnym dopingu. Część kibiców Falubazu zaczyna jednak wychodzić ze stadionu. Nie ma już atmosfery sportowego święta.
Odbywają się dwa biegi, w trakcie których niemal wszyscy kibice Falubazu opuszczają stadion. Sędziowie i władze klubu udają się do parkingu. Czy zapadnie decyzja o przerwaniu tego spotkania? Jednak nie.
Po następnym wyścigu sektor gości z Zielonej Góry jest zupełnie pusty. Po następnym biegu stadion zamilkł. Żużlowcy Falubazu nie wyjechali już na tor do dwóch kolejnych biegów i zostają wykluczeni. Wyjeżdżają jednak na tor żużlowcy z Gorzowa, ale później już i oni odpuszczają. Po tych dwóch biegach 5:0 jest 44:21 dla Stali. Sędzia Wojaczek powiedział do zawodników, że "robią sobie jaja”. Usłyszeli też, że stracą licencję. Arbiter stwierdził w końcu, że w związku z postawą zawodników, głównie z drużyny gości, zawody zostają przerwane. Ostateczną decyzję o losie tego spotkania podejmie organ zarządzający Ekstraligą.
Jestem od dziecka kibicem Falubazu Zielona Góra. Kocham żużel. Pamiętam jak przeżywano w domu śmiertelne upadki podczas treningu młodziutkiego Bogdana Spławskiego czy na meczu doświadczonego Wiesława Pawlaka. Polegli na torze odważni rycerze czarnego sportu. Kolega dziś obliczył, że w Polsce w wypadkach żużlowych zmarło aż 43 zawodników. Oglądając jednak wczorajsze kłótnie i bluzgi w gorzowskim parkingu przy ul. Śląskiej opadły mi ręce, gdy zobaczyłem to hamletyzowanie: jechać - nie jechać w obliczu tej śmierci? Gdzie ta klasa mistrzów Polski, mistrzów świata? Żużlowcy, trenerzy, działacze, sędziowie: zginął przecież wasz kolega, jeden z waszej żużlowej rodziny. Ścisnęło mnie za gardło gdy zamilkli komentatorzy, a kibice Falubazu opuścili stadion. Oni zrozumieli. Zabrakło tego wyczucia chaotycznemu sędziemu. Szkoda, bo on jest tym, który rządzi na meczu i nadaje ton sportowemu widowisku, które wczoraj straciło swój sens.
Westchnijmy do Boga za Lee Richardsonem modlitwą sportowca:
Boże, dziękuję Ci za radość, jaką daje sport i gra. Dziękuję Ci za koleżeństwo i przyjaźń, jakich dzięki nim doświadczam. Nie pozwól, bym w zwycięstwie był wyniosły, a w porażce tracił nadzieję. Wszystko, cokolwiek stworzyłeś, wychwala Ciebie, także ciało człowieka, które w tak cudowny sposób ulepiłeś z prochu ziemi. Pomóż mi wysławiać Cię we wszystkim, a w końcu daj mi nagrodę, jaką obiecałeś zwycięzcy. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Jarosław Wróblewski

