Monika Olejnik zadała pytanie: czy Anna Grodzka nadaje się na wicemarszałka? Adam Hofman od razu odpowiedział, że "duże kluby nie muszą mieć wicemarszałków, a partii, która zaniża poziom debaty w Sejmie to stanowisko się nie należy. Nie poprzemy Anny Grodzkiej, dlatego, że to Anna Grodzka, a dlatego, że jest z Ruchu Palikota. Olejnik jednak dopytała posła PiS, czy nie zaniżał poziomu Sejmu wicepremier Andrzej Lepper? Hoffman wtedy powiedział: "że koalicja z Samoobroną to wina PO, która nie chciała PO-PiS. Dogryzł też prowadzącej. Halo, Ziemia, mamy 2013, skończymy już mówić o przeszłości. I na koniec swojej wypowiedzi Hoffman dodał, że zrównanie Leppera z Grodzką to objaw transfobii prowadzącej.

 

Andrzej Halicki od razu zaatakował Hofmana: Wyborcy Ruchu Palikota oczekują szacunku. Jeśli im odmówimy prawa do istnienia, to jesteśmy blisko czegoś, co wydarzyło się w przeszłości Europy (...) Hofmanowi nie uda się zakrzyczeć rzeczywistości. To nie państwo decyduje, czego chcą ludzie, tylko wyborcy - mówił. Zarzucił też politykowi PiS, że jego poglądy przypominają te z przeszłości. "Odnalazłby się pan w PRL - mówił. Cóż, pan Halicki naprawdę jest wielkim znawcą historii jak większość posłów PO. Hoffman nie nadstawił drugiego policzka i od razu odpowiedział Halickiemu:  "A pan w ZSRR, albo na Białorusi. Stwierdził, że czas się zająć gospodarką, a nie związkami partnerskimi, czy Anną Grodzką, lub kandydatem politycznego planktonu, czyli Solidarnej Polski".

 

Jaki Sejm taka debata. Faktycznie coś się stało, że politycy w programach publicystycznych zachowują się totalnie nieprofesjonalnie, zamiast rozmawiać na poziomie (średnim) to non stop mamy do czynienia z wzajemnym obrażaniem się. I oczywiście w tej masie pyskówek trudno rozmawiać o rzeczach naprawedę poważnych.

 

sm/TVN24