05.11.18, 17:54Zdj. screen Polsat News

Po przesłuchaniu Donalda Tuska. 'Czas krzywdy dla zwykłych obywateli'

Były premier Donald Tusk przez siedem godzin zeznawał przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold. Dał nieprawdopodobny pokaz buty i arogancji. 

Nie zabrakło również wypowiedzi o "politycznej" motywacji przesłuchania przewodniczącego Rady Europejskiej. 

"Ja bym się źle czuł jako gdzieś na torcie i wisienka. Unikam słodyczy z oczywistych względów. To porównanie jakoś nie trafiło do przekonania. Ale czy miałem być mocnym uderzeniem tej części  wyznaczonej przez PiS, czy PiS wiązał jakieś szczególne nadzieje polityczne z moją obecnością na komisji – być może na początku, ale mam wrażenie, że od wielu miesięcy raczej czekali na to przesłuchanie jeśli nie z niepokojem, to bez entuzjazmu i moim zdaniem dzisiejsze przesłuchanie wyraźnie pokazywało brak satysfakcji ze strony przesłuchujących"- ocenił były premier podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie po zakończeniu trwającego od 10 rano przesłuchania. 

Podczas posiedzenia komisji mogliśmy często, podobnie jak i od wcześniejszych świadków, usłyszeć słowa "nie wiem, nie pamiętam". Były szef rządu niejednokrotnie wdawał się też w "przepychanki" słowne z członkami komisji. 

"Przez trzy lata żadna z instytucji nie potrafiła skutecznie stanąć na drodze Marcina P. (...) Prace komisji pokazały, że czas to był dla przestępców jak Marcin P.. A dla zwykłych obywateli to był czas łez i krzywdy" - powiedziała szefowa komisji śledczej, Małgorzata Wassermann po zakończeniu przesłuchania. 

yenn/300Polityka, RMF FM, Fronda.pl