Sam Gowin, jak powiedział PAP, chciałby, aby jego projekt trafił do Sejmu jeszcze w lipcu. Zaznaczył jednak, że nie podjął ostatecznej decyzji w tej sprawie, gdyż czeka na projekt swojej partyjnej koleżanki, poseł Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

- To posłowie zdecydują, który z projektów będzie bliższy ich przekonaniom - stwierdziła minister zdrowia.

 

 

Projekt Gowina wprowadza:

- prawną ochronę embrionów ludzkich,

- zakaz handlu i nieodpłatnego przekazywania innym osobom zarodków i gamet,

- zapłodnienia in vitro dostępne wyłącznie dla małżeństw (w szczególnych przypadkach także dla samotnych kobiet),

 

Gowin proponuje, by:

- istniała możliwość utworzenia tylko dwóch zarodków, które muszą być implantowane matce,

- wyklucza pobieranie komórek rozrodczych od osób trzecich.

 

Sąd może zgodzić się na implantację embrionu ludzkiego innej kobiecie w przypadku: śmierci matki genetycznej, wycofania zgody na implantację lub upływu dwóch lat od daty utworzenia embrionu ludzkiego.

Do in vitro nie będą kwalifikowane kobiety, które ukończyły 40. rok życia. W szczególnie uzasadnionych wypadkach od warunku tego będzie można odstąpić, jeżeli kobieta nie ukończyła 45. roku życia i nie zagraza to zdrowiu dziecka.

 

 

Projekt Kidawy-Błońskiej dopuszcza:

- tworzenie zarodków nadliczbowych,

- mrożenie i selekcję zarodków przed implantacją do organizmu kobiety,

- in vitro także dla par żyjących w konkubinacie.

 

Tuż po objęciu stanowiska w listopadzie 2007 roku minister Kopacz powiedziała, że jest zwolenniczką finansowania in vitro z budżetu panstwa.

 

Oprócz tego, do Sejmu trafiły projekty całkowicie zakazujące zapłodnienia in vitro: obywatelski projekt komitetu "Contra In vitro" oraz poselski Bolesława Piechy (PiS). Projekt przewidujący refundację in vitro złożyła była posłanka, obecnie eurodeputowana, Joanna Senyszyn (Lewica).

 

MaRo/Wiara.pl

 

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »