Medialne zamieszanie wokół papieskiej wypowiedzi o prezerwatywach może być poważnym zagrożeniem dla wieloletnich starań filipińskich biskupów i zakończyć się wprowadzeniem tzw. ustawy o zdrowiu reprodukcyjnym.
Biskupi potępili filipiński rząd za "oportunistyczne nadużycie" papieskich wypowiedzi do promowania kontrowersyjnego projektu ustawy, która cieszy się dużym poparciem zarówno lokalnym jak i samorządowym. Ponadto, duchowni ostrzegają, że projekt ustawy z pewnością utoruje drogę do legalizacji aborcji.
Prezydent Filipin Benigno Aquino i inni zwolennicy tzw. ustawy reprodukcyjnej są przekonani, że słowa Ojca Świętego pomogą im przezwyciężyć silny opór Kościoła. - Siła filipińskiego kleru nie może być większa niż papieża – mówi Ricky Carandang, rzecznik prezydenta Aquino.
Carandang nazwał papieskie wypowiedzi "dobrym krokiem" i już wezwał filipińskich biskupów do pójścia śladem Watykanu.
- Kiedy papież mówił o pierwszym kroku w kierunku bardziej ludzkiej seksualności, w żadnym sensie nie mówił, że stosowanie prezerwatyw jest dobre – zapewniał kard. Burke. Jednak jedna z autorów ustawy, Janette Garin, uważa, że błąd wygenerowany zarówno w Kościele, jak i w świecie mediów, będzie działać na ich korzyść.
- Wprowadzenie ustawy będzie dużo łatwiejsze, bo ludzie widzieli mylące stanowisko Kościoła. Ks. Juanito Figura, sekretarz generalny Konferecji Filipińskich Biskupów, powiedział, że komentarz Ojca Świętego w żaden sposób nie zmienia stanowiska Kościoła, który jest przeciwny antykoncepcji. Nalegał, by biskupi niestrudzenie utrzymywali swoje opozycyjne stanowisko wobec ustawy.
eMBe/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

