Choć PO nie podała swojego pomysłu do publicznej wiadomości, władze Instytutu Pamięci Narodowej dostali wgląd w niego już na początku miesiąca. Dziś przesłali ekspertyzę na jego temat władzom PO. I choć prezes IPN Janusz Kurtyka nie chce wypowiadać się na jego temat, wiceprezes Kolegium IPN dr Sławomir Radoń ujawnia "Rzeczpospolitej", co wywoływało największe kontrowersje.

- Najczęściej podnoszonym problemem był sposób wyłaniania nowego prezesa IPN. Projektodawcy nie przewidzieli, by członkowie gremiów z wyższych uczelni, którzy będą wskazywać kandydata, podlegali lustracji – mówi historyk. Może to doprowadzić do sytuacji, w której o kandydaturze na szefa IPN będą decydowali byli esbecy.

Innym problemem, poruszanym przez władze IPN, jest łatwość, z jaką można będzie powołać i odwołać szefa urzędu. Dotychczas potrzebna do tego była większość 3/5 sejmu – jeśli projekt PO wejdzie w życie, wystarczyć będzie zwykła większość.

 

sks/Rzeczpospolita

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »