Gdyby Platforma Obywatelska w czerwcu posłuchała apelu prezydenta Dudy o to, by nie ingerować w Trybunał Konstytucyjny przed końcem kadencji, nie byłoby obecnych dyskusji w tej kwestii. Gdyby teraz politycy PO byli skłonni do konsensusu, spór zostałby zakończony. Czy więc to naprawdę PiS jest winny "zamachu na demokrację"?

Tomasz Lis, "Gazeta Wyborcza", opozycja na czele z Nowoczesną i PO krzyczą o tym, że PiS dokonuje zamachu na demokrację, ingerując w skład Trybunału Konstytucyjnego. W tym całym zamieszaniu łatwo czasem zapomnieć o tym, jak wszystko się zaczęło i kto tak naprawdę w nieuprawniony sposób położył rękę na tej instytucji.

Jak przypominał marszałek Senatu Stanisław Karczewski, gdyby Platforma nie wybrała w ostatnich miesiącach kadencji nowych członków Trybunału, nie byłoby o czym mówić:

"Pan prezydent apelował, żeby na koniec kadencji nie dokonywać żadnych radykalnych zmian, krótko mówiąc: żeby nie dokonywać zamachu na demokrację. Gdyby go wtedy posłuchano – gdy Platforma dokonywała zamachu na Trybunał Konstytucyjny w czerwcu – to byśmy dziś na ten temat nie rozmawiali" – mówił dziś w TOK FM Stanisław Karczewski.

Jak dodawał marszałek Senatu, dzisiejszy wybór sędziów TK będzie „powrotem do normalności”. Karczewski powiedział, iż jest przekonany, że nowi sędziowie zostaną wybrani właśnie dzisiaj.

Z kolei Małgorzata Sadurska w Polskim Radiu stwierdziła, że teraz opozycja odrzuciła możliwość konsensusu podczas rozmów z prezydentem na temat TK:

„Prezydent apelował, by siły polityczne się dogadały. To, co dzieje się teraz, obniża rangę i znaczenie Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent powiedział, że najlepszy byłby konsensus, ale wiemy, że to było bardzo trudne. Codziennie nas coś zaskakuje. Nawet to zabezpieczenie przez Trybunał, na każdym etapie trzeba to analizować. Poczekajmy na decyzje Sejmu, na to jaki będzie wyrok Trybunału” 

Jaki będzie kres sprawy Trybunału? Odpowiedź już niedługo.

ds/300polityka.pl