Chipsy ziemniacze to 8 proc. VAT, kukurydziane - już 23 proc. Musztarda to 23 proc. VAT, ale sos musztardowy - tylko 8! Woda mineralna to ponownie 8 proc. VAT, ale kto chce pić źródlaną... zapłaci 23 proc. Tak wygląda system podatkowy w Polsce. Można go jednak łatwo ujednolicić - koszt byłby taki, jak tydzień 500+ (obliczenia firmy Grant Thornton), a zyski z uproszczenia - wielkie.

"Niestrawny VAT od żywności" - to tytuł raportu firmy "Grant Thornton", wskazującego, że przepisy podatkowe obejmujące produkty żywnościowe to po prostu epicentrum niekonsekwencji, absurdów, chaosu i bylejakości. "To właśnie w branży spożywczej toczą się największe boje między podatnikami a fiskusem o to, według jakich stawek podatku VAT rozliczać poszczególne produkty" - mówi autorka raportu, Małgorzata Samborska.

Dlaczego tak jest? Fiskus ma poczucie humoru. Otóż tłumaczy na przykład, że VAT na musztardę jest wyższy, bo uznaje się ją za "przyprawę o walorach leczniczych", tymczasem sos musztardowy i inne sosy... to sosy właśnie. Logiczne, prawda?
Ciekawe też, że VAT na brzoskwinie to 5 proc., a na banany 8 procent. Dlaczego? Bo, jak tłumaczy fiskus, mają inne zastosowanie w kuchni!

Jak wylicza wspomniana firma, gdyby usunąć stawkę 8 procent i zastąpić ją 5-procentową (pozostawiając bez zmian najwyższą), to budżet straciłby zaledwie 0,17 proc. dochodów, czyli ok. 500 mln złotych. Gdyby z kolei usunąć najwyższą stawkę i całą żywność w ogóle objąć stawką VAT 5 procent, straty wyniosłyby 1,5 mld złotych. Straty budżetu, oczywiście. Bo Polakom zostałoby w kieszeni więcej.

mod/money.pl