W Niemczech Niedziela Zmartwychwstania jest czasem przeznaczonym dla rodziny i znajomych. Od świtu odprawiane są msze rezurekcyjne, po których księża często zapraszają wiernych na symboliczne śniadanie.
Jednak najważniejszy moment tego dnia to wystawne śniadanie spożywane w rodzinnym gronie. Niemcy nie dzielą się jajkiem, ani nie mają w zwyczaju święcenia wielkanocnych pokarmów. Dzieci szukają „wielkanocnego zajączka" i to jest najważniejszy zwyczaj świąteczny wśród naszych zachodnich sąsiadów. Słodki prezent rodzice ukrywają przed dziećmi gdzieś w domu albo w ogrodzie.
Większa część Niemców deklaruje, że aspekt rodzinny świąt wielkanocnych jest dla nich ważniejszy niż ich wymiar religijny. Według przedświątecznych badań, co czwarty Niemiec nie wie, dlaczego obchodzi się Wielkanoc.
Na tym tle lepiej można zrozumieć słowa biskupa Waltera Mixa z wielkanocnego kazania wygłoszonego w katedrze w Augsburgu. Duchowny odniósł się do zbrodni minionego wieku, jako ich przyczynę podając ateizm. Powołał się przy tym na Dostojewskiego - świecie bez Boga wszystko jest dozwolone.
Biskup Mix w dalszej części kazania aktualizował historię mówiąc, że bez Boga nie jest możliwe trwałe człowieczeństwo. Tygodnik „Der Spiegel" za przyczynę słów biskupa - przez wielu uważanych za ostre - uważa silny trend ateizujący obecny w Niemczech.
Oficjalne dane podają, że co trzeci Niemiec jest niewierzący, a tylko 22 procent nie ma żadnych wątpliwości, co do istnienia Boga.
MM/IAR
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

