Przeciwnicy Profesora Paula Camerona na rożne sposoby usiłują udowodnić, że nie jest on naukowcem, a każdego krytyka homoseksualizmu zamiast dopuszczać do debaty, należy potraktować jak chorego.
Robert Biedroń, lider homoseksualnych aktywistów: - Nie wyobrażam sobie, aby na jakimkolwiek uniwersytecie w Polsce zezwolono na dyskusję, czy należy leczyć Żydów z ich żydostwa – a to właśnie byłby podobny poziom. To nie ma nic wspólnego z nauką i w żaden sposób nie jest wiarygodne. Pan Cameron to zwykły szarlatan.
Anna Laszuk, publicystka Radia TOK FM: - Uczelnia nie jest odpowiednim miejscem dla Paula Camerona, bo on nie jest naukowcem. Został skreślony z listy Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego.
Magdalena Środa, filozof, feministka: - Wolność słowa ma granicę i jest nią język dyskryminacji i przemocy. To, co mówią osoby podobne do Paula Camerona, jest formą judzenia przeciwko homoseksualistom. Nie ma to nic wspólnego z nauką ani z religią.
Sławomir Sierakowski, publicysta, redaktor "Krytyki Politycznej": - Homofobię należy starać się leczyć i gdyby pan Cameron był gotów poddać się terapii, byłby interesującym przypadkiem klinicznym.
Druga strona opowiada się za przywróceniem tradycyjnej misji uniwersytetu i wykazuje brak symetrii w traktowaniu poglądów lewicowych i prawicowych.
ks. Dariusz Oko, katolicki kapłan, filozof: - Uniwersytet jest miejscem poszukiwania prawdy, więc jest odpowiedni do głoszenia różnych poglądów, także krytycznych wobec homoseksualizmu.
Robert Tekieli, publicysta: - Jeśli ktoś rości sobie prawo do tego, żeby cenzurować myśl w tak znaczącym miejscu dla cywilizacji europejskiej, jakim jest uniwersytet, to robi dokładnie to samo co naziści i komuniści.
Ryszard Legutko, filozof: - Na uczelniach pojawiają się różni dziwni ludzie. Gdy ktoś reprezentuje skrajnie lewe skrzydło, to wszelkie protesty przeciw niemu są traktowane jako dyskryminacja i przejaw tłamszenia myśli. Jeśli jednak ktoś reprezentuje prawą stronę, to przyjęcie go na uczelni uznawane jest za skandal.
Jan Pospieszalski, dziennikarz i publicysta: - Nie może być tak, że gdy się komuś nie podoba jakiś pogląd, to nie można o nim publicznie rozmawiać. Ludzie, którzy się boją dyskursu publicznego, są niczym talibowie świata nauki.
JaLu/Rz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

