Kanonizowanie nowych świętych jest dla nas ważną informacją: świętość jest możliwa. Najczęściej myślimy - to nie dla mnie, ja się do tego nie nadaję. Ja świętym? Śmiechu warte. Nasze doświadczenie życiowe jest doświadczeniem grzeszników, a nie świętych. Dlatego nie dopuszczamy do siebie podstawowej prawdy - mam stać się świętym. To bardzo poważny problem, ponieważ jak ktoś nie chce się nauczyć, nie chce się wyleczyć, to, co można zrobić? Trzeba chcieć!
Kanonizacje różnych ludzi pokazują, że świętym może zostać każdy: mężczyzna, kobieta, dziecko. Człowiek każdej profesji, każdego stanu, od papieża po żebraka, ponieważ świętym zostaje człowiek uznający się za grzesznika. Bez tego nie będzie drogi do nawrócenia. Właśnie zwyczajność ludzi kanonizowanych, którzy żyli, trudzili się, cierpieli, chodzili do spowiedzi, prosili o modlitwę za siebie, uważali się za ludzi słabych i grzesznych może nam pomagać odkrywać prawdę, że tylko sam Bóg jest święty, i ten jest święty, kto ma w sobie Ducha Jezusa Chrystusa, kto chce być mieszkaniem Ducha Świętego.
Mieć w sobie Jezusa najpierw przez wiarę, później przez sakramenty, to pozwolić Mu działać w nas modląc się o dar pełnienia woli Bożej: „Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”, a On będzie nas uświęcał. Sprawdzianem takiej świętości będzie relacja miłości do bliźniego. Wtedy prawdziwie, bez kłamstwa śpiewać będziemy mszalną aklamację po podniesieniu: „Głosimy śmierć Twoją, Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie, oczekujemy Twego przyjścia w chwale”. Głosimy śmierć Twoją - akceptujemy krzyż życia, wyznajemy zmartwychwstanie - żyjąc bez lęku przed umieraniem, oczekujemy przyjścia - tak żyjąc, by przyśpieszyć przyjście Pana - uważa ojciec Jarosz.
Więcej w bibliotece Opoka.org.pl
JW/Echo Katolickie/Opoka.org.pl

