J. Wroblewski: W internecie funkcjonuje lewicowa strona szkalująca pamięć żołnierzy wyklętych o nazwie: żołnierze przeklęci jej anonimowi autorzy przedstawiają siebie: „ten blog to reakcja na ogólnopolski trend propagujący kult renegatów”.
T. Płużański: Dla mnie to jest sprawa ewidentnie przykra. Ta strona to bezpośrednie nawiązanie do komunistycznej propagandy, która tak się zachowywała w stosunku do żołnierzy wyklętych. Wobec dowódców konspiracji niepodległościowej. Jestem ciekaw, kto za tym stoi, kto to firmuje? Czy robią to kontynuatorzy naszych prześladowców?
Jako sztandarowe czarne charaktery przedstawia się „Ognia” czy „Łupaszkę” oraz NSZ.
„Ogień”, „Łupaszka” to byli przecież AK-owcy i przeciwstawianie ich Armii Krajowej to jakieś nieporozumienie, po prostu kłamstwo. Żołnierze wyklęci wyrośli w większości z tej tradycji i walczyli jako AK czy NSZ przeciwko Niemcom. To jest próba podzielenia żołnierzy podziemia niepodległościowego na lepszych i gorszych, i jest to z gruntu fałszywe. Nazywanie ich renegatami, czyli w domyśle bandytami w 2013 r. to po prostu skandal!
Jak pan ocenia tegoroczne obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych?
Nie zgadzam się zupełnie również z taką optyką, że w ogólnopolskiej debacie występują żołnierze wyklęci. Dlatego, że tegoroczne obchody to były przede wszystkim inicjatywy społeczne i oddolne, a nie państwowe. Państwo uczestniczyło tylko w jakimś ich promilu.
Prezydent Komorowski odznaczył kombatantów, odwiedził wspólnie z min. Gowinem ubeckie cele na Koszykowej...
Powiem szczerze, że niektóre rzeczy tu mnie bardzo zdziwiły. Minister Gowin podczas konferencji z prezydentem Komorowskim w podziemiach więzienia na Koszykowej, przypominał, że jego ojciec był żołnierzem wyklętym, a jako wybitnego patriotę wymienia Władysława Bartoszewskiego. Prezydent Komorowski w tych lochach ubeckich powiedział, że owszem pamiętajmy o wyklętych, ale to nie oznacza aby „kogokolwiek karać”. Jeśli dobrze rozumiem kontekst tej wypowiedzi, to chodziło o karanie oprawców żołnierzy wyklętych, że ma się ich zostawić w spokoju. To jest dalszy ciąg grubej kreski jeśli chodzi o zbrodniarzy komunistycznych.
Podobnie „Gazeta Wyborcza”, która zaprezentowała cykl materiałów historyka Wnuka, redaktora Kurskiego czy samego Michnika, którzy w bardzo dwuznacznym świetle przedstawiali żołnierzy wyklętych, że znowu musimy rozważyć rożne racje, że prawda nie leżała po jednej stronie.
Jak to można podsumować?
Znowu nastąpiło to relatywizowanie historii, że żołnierze wyklęci byli łobuzami, bandytami i antysemitami. Widać, też, że NSZ znów jest na celowniku propagandy jak za komunistów, którzy ich nienawidzili jeszcze bardziej niż Zrzeszenia WiN. Przypominam, że szerzenie propagandy komunistycznej jest w Polsce zabronione i właściwie w związku z tym powinno być karane.
Rozmawiał Jarosław Wróblewski
Akcja szkalująca pamięć żołnierzy NSZ:
