W aktach polskiego śledztwa dotyczącego przyczyn katastrofy istnieją dwa różne protokoły zeznań płk. Pawła Plusnina i mjr. Wiktora Ryżenki. Według jednego protokołu Ryżenko był przesłuchiwany od 14.00 do 15.00, zaś Plusnin od 15.30 do 18.00, a zeznania odbierał por. Macakow. Drugi protokół został sporządzony przez kpt. Agepiłę, który miał przesłuchiwać Ryżenkę od 14.00 do 16.00, a Plusnina od 16.10 do 18.00. Treść zeznań oficerów jest w obu wersjach prawie identyczna, ale występują również istotne różnice. W protokole Agepiły brakuje istotnego fragmentu, w którym płk Plusnin przyznaje, że celowo podał polskiej załodze zaniżoną widzialność, żeby skłonić ją do odlotu na lotnisko zapasowe.

Z ustaleń "Naszego Dziennika" wynika, że rozbieżności w zeznaniach powstały wskutek rozpowszechnionej w Rosji praktyce przedstawiania świadkom gotowych tekstów zeznań, które mają jedynie podpisać. - Być może przepisy rosyjskie przewidują tworzenie takiego quasi-protokołu. W polskiej procedurze takiej możliwości nie ma. Gdyby u nas zdarzyła się taka sytuacja, to mogłoby to być przestępstwo popełnione przez funkcjonariusza publicznego – wyjaśnia były szef ABW Bogdan Święczkowski. - Jeżeli prawo rosyjskie coś takiego dopuszcza, to należy to wziąć pod uwagę przy ocenie prawno-karnej informacji zawartych w takim protokole - zaznacza.

Artykuł 166 rosyjskiego kodeksu postępowania karnego (kodeksu karno-procesowego) nakazuje sporządzanie protokołu "w trakcie czynności śledczych lub bezpośrednio po ich zakończeniu", który ma "odzwierciedlać wypowiedzi osób uczestniczących w czynności śledczej". Styl, w jakim zapisane są zeznania w protokołach z 10 kwietnia, wyklucza, aby był to ścisły zapis wypowiedzi. Są one bowiem rozbudowane, bezbłędne w stylu i kompozycji. Trudno sobie wyobrazić, aby oficerowie będący z pewnością w szoku kilka godzin po katastrofie wyrażali się w ten sposób. Niepokój budzą też równe godziny rozpoczęcia i zakończenia przesłuchań, podczas gdy kodeks każe podawać czas z dokładnością do minuty.

Bogdan Święczkowski zwraca uwagę na konsekwencje różnic pomiędzy systemami prawnymi Polski i Rosji. - Nie wiadomo, czy polscy prokuratorzy mają przetłumaczone rosyjskie kodeksy: karny i postępowania karnego, gdyż nawet jeśli prokuratura polska zwraca się do rosyjskiej z prośbą o wykonanie jakiejś czynności, to ta czynność jest wykonywana według prawa rosyjskiego, oczywiście w razie potrzeby z uwzględnieniem także przepisów prawa polskiego - wyjaśnia. Systemy prawne się różnią i to samo pojęcie może znaczyć zupełnie co innego w Polsce niż w innym kraju. - Ale z problemem tak daleko idącym jeszcze się nie spotkałem - zauważa prokurator.

W Prokuraturze Generalnej jest Departament Współpracy Międzynarodowej, który ma się tego rodzaju sprawami zajmować. Ale ze sprawą tej rangi polskie organa ścigania mają do czynienia po raz pierwszy. - To polskie władze, w tym rząd, a nie koniecznie tylko prokuratura powinny zadbać o to, żeby współpraca z Rosją była efektywna. Wszystkie źródłowe dokumenty prawne powinny być przetłumaczone. Państwo polskie powinno udzielić wszystkim rodzinom ofiar pomocy w wynajęciu pełnomocników w toczącym się równolegle śledztwie rosyjskim, przez co można by aktywnie uczestniczyć w rosyjskim postępowaniu. Premier może i powinien to zrobić – stwierdza rozmówca „ND”.

Jednak do spotkania premiera Donalda Tuska z rodzinami ofiar, na którym mogłyby zostać omówione te sprawy, ma dojść dopiero 11 grudnia. Na własną inicjatywę rządzących chyba nie możemy liczyć. - W mojej ocenie, brak tych działań to ogromne zaniedbanie państwa polskiego - komentuje Święczkowski.

żar/Naszdziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »