Na pomysł zorganizowania widowiska teatralno – muzycznego w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej wpadł Dariusz Lewandowski. Aktor i reżyser prywatnie jest mężem córki Jolanty Szymanek-Deresz – SLD z okręgu płocko – ciechanowskiego.

To właśnie ze względu na powiązanie tragicznie zmarłej posłanki z Płockiem, Lewandowski chciał przygotować spektakl właśnie w tym mieście.

- Warszawa jest zawsze centrum różnych wydarzeń. Tymczasem katastrofa zdarzyła się poza nią, gdzieś daleko, w polu, między drzewami. Chciałem zabrać widzów w plener, w miejsce podobne do tego, w którym spadł samolot. By poczuli chłód tego poranka, zobaczyli mgłę lub zmokli na deszczu. Dlatego początkowo pomyślałem o amfiteatrze, a potem - już konkretnie o płockim amfiteatrze, w którym pracowałem, który znam i oceniam jako wyjątkowy obiekt – mówi Lewandowski.

Pomysł początkowo zaakceptowała telewizyjna "Dwójka", a wielu znanych artystów zadeklarowało swój udział w wydarzeniu. Poprzednie władze miasta także wyraziły aprobatę wobec przedsięwzięcia, ale obecne już się na nie nie zgadzają.

- Bo to jest bardzo drogie przedsięwzięcie. Do 450 tys. zł, które mielibyśmy wyłożyć, dochodzą koszty energii, sprzątania w amfiteatrze, zapewnienie noclegu, cateringu przybyłym gościom. Myślę, że łącznie kosztowałoby to nas ponad 500 tys. zł. Poza tym po naszej stronie byłyby zaproszenia, afisze, cała promocja, no i zapełnienie 3,5 tys. miejsc w amfiteatrze - uzasadnia odmowę wiceprezydent Płocka Roman Siemiątkowski.

Siemiątkowskiemu nie podoba się także to, ze początkowo uroczystości miały być transmitowane na żywo, ale ostatecznie widowisko miało się odbyć przed 10 kwietnia.

Z kolei, Lewandowski jest przekonany, że władze po prostu nie chcą partycypować w kosztach tego przedsięwzięcia. Najprawdopodobniej widowisko odbędzie się w Teatrze Wielkim w Warszawie.

eMBe/Gazeta.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »