Służba meteorologiczna na rosyjskim lotnisku w Smoleńsku jest tak słaba, że nawet lotnisko Siewiernyj z niej nie korzysta – mówi płk. Anatolij Murawiow, kierownik ruchu lotniczego w Smoleńsku. Analizy meteo na potrzeby lotniska przygotowuje więc odpowiednia jednostka w Twerze. W Smoleńsku najwyżej nanosi się poprawki, gdyby okazało się, że mapa, którą przygotowują synoptycy z nadrzędnej jednostki, zbyt drastycznie odbiega od tego, co widać na niebie.

To właśnie z Tweru wysłano informacje o sytuacji w Smoleńsku, którą kontroler lotu przekazał załodze polskiego tupolewa: "o 6.11 w Smoleńsku widzialność 400 metrów, mgła" (chodzi o 6.11 czasu uniwersalnego, czyli 10.11 moskiewskiego). Te informacje dyżurny synoptyk w Twerze powinien otrzymać ze Smoleńska. Czy przesłuchano odpowiedzialnego za służbę meteorologiczną na obu lotniskach oficera z Tweru? Nic na to nie wskazuje. - To, co mówi Murawiow, stoi w opozycji do stanowiska rosyjskiego. Potwierdza natomiast nasze przekonanie, że na tym lotnisku nie powinno się w ogóle lądować i jest to niedopatrzenie służb zarówno polskich, jak i rosyjskich - mówi mecenas Bartosz Kownacki, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy. - O niedostosowaniu lotniska do złych warunków pogodowych powinny wiedzieć polskie służby, na przykład BOR, już dawno i być na to przygotowane, mieć tam na wypadek złej pogody swoich ludzi i podobnie na lotniskach zapasowych - dodaje adwokat.

Jak pisze "Nasz Dziennik" to również do Tweru telefonował ppłk Paweł Plusnin, gdy miał wątpliwości, czy Tu-154M może wylądować w Smoleńsku. Także stamtąd przyjechał 10 kwietnia płk Nikołaj Krasnokutskij, którego rola na wieży kontrolnej "Korsarz" jest do dziś niewyjaśniona.

Płk Murawiow potwierdził treść wycofanych zeznań ppłk. Pawła Plusnina i kierownika strefy startów mjr. Wiktora Ryżenki - Krasnokutskij był w czasie planowego lądowania Tu-154M na "Korsarzu". Mężczyzna potwierdza też kontakt z "Logiką". Co więcej, wieża nawiązywała też łączność z operatem we Wnukowie o kryptonimie "Konwektor".

- Jest to jeszcze jeden dowód na to, że "poprawione" przez rosyjską prokuraturę zeznania nie są w pełni wiarygodne i powinny być przez nas oceniane z ostrożnością - zauważa mec. Kownacki. Jego zdaniem, konieczne będą nowe przesłuchania, aby zweryfikować "poprawione" zeznania kontrolerów z wieży. - Jeśli ostatnio przekazane zeznania okazałyby się fałszywe, jeśli wykażemy, że tam jednak ktoś jeszcze był, to jesteśmy w stanie postawić zarzuty tym, którzy składali fałszywe zeznania lub ich do tego nakłaniali - zaznacza.

Płk Murawiow mówi również, że o godz. 10.40 z odbiornika znajdującego się w punkcie dyspozytorskim grupy kierowania lotami, ustawionego na częstotliwości 124 MHz, usłyszał, że polski tupolew wykonał podejście do lądowania bez odchyleń od kursu i ścieżki zejścia. Chwilę potem kierownik strefy lądowania wydał komendę dowódcy polskiej załogi: "101, wejście w ścieżkę zejścia" (kontynuuj podejście do lądowania). Od tej chwili - twierdzi Murawiow - w eterze nastąpiła cisza.

Murawiow wskazuje, że bezpośrednio kierownictwo nad lotami sprawuje kierownik lotów. 10 kwietnia ubiegłego roku był to ppłk Paweł Plusnin. To jemu bezpośrednio podlega kierownik strefy lądowania. Zezwolenie na lądowanie wydaje bezpośrednio kierownik lotów, przy czym obowiązkowym warunkiem otrzymania takiej zgody jest wizualny kontakt z samolotem.

żar/Naszdziennik.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »