Nieczęsto się zdarza, by z jednego klubu parlamentarnego wychodziły dwa różne projekty tej samej ustawy. Posłowie PO jednak nie byli w stanie osiągnąć kompromisu w sprawie in vitro.
Projekt Gowina zakazuje tworzenia zarodków nadliczbowych, podczas gdy projekt Kidawy-Błońskiej zezwala na nie. Gowin proponuje, by in vitro było dostępne jedynie dla par małżeńskich, Kidawa-Błońska zaś chce, by in vitro dostępne było dla par heteroseksualnych. Posłanka zgadza się na badania na komórkach macierzystych, czemu sprzeciwia się Jarosław Gowin.
Oba projekty rezerwują metodę in vitro do "leczenia niepłodności" - nie będą z niej mogły skorzystać osoby, których dzieci mogłyby urodzić się z wadami genetycznymi. Oba też zakazują niszczenia zarodków w każdej sytuacji.
Projekt Gowina dodatkowo proponuje "testament życia", w którym można by zastrzec, na jakie zabiegi człowiek nie zgadza się w sytuacji, w jakiej tego sprzeciwu wyrazić nie może (np. w śpiączce). Poseł z Krakowa deklarował, że zebrał około 80 podpisów pod swoim projektem. Kidawa-Błońska ma podobno ponad 90 podpisów. Niektórzy posłowie PO podpisali się pod obydwoma projektami.
W Sejmie są już trzy inne projekty dotyczące in vitro: tzw. społeczny - wniesiony przez posłów lewicowych a przygotowany z inicjatywy Federacji na rzecz Kobiet Wandy Nowickiej i Stowarzyszenia Nasz Bocian (in vitro także dla samotnych i dla osób, których potomstwo może być obciążone genetycznie, niszczenie zarodków na życzenie rodziców); projekt Bolesława Piechy z PiS (zakaz tworzenia nowych zarodków in vitro, zamrożone mają być wszczepione matkom lub iść do adopcji), oraz projekt obywatelski Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej ,,Contra in vitro" (całkowity zakaz stosowania procedury in vitro).
AJ/GW
Zobacz także:
PO woli liberalną wersję ustawy o in vitro?
Gowin krytykuje lewicowy projekt ustawy o in vitro
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

