Po wyborczych, bardziej lub mniej udanych, hitach Platformy, PiS czy SLD,  swoje ciężkie działa wytoczył PSL. Wśród uśmiechniętych młodzieńców można dostrzec podrygujących w rockowych rytmach m.in. wicepremiera Waldemara Pawlaka, wicemarszałek Ewę Kierkowską oraz minister pracy Jolantę Fedak i szefa klubu Stanisława Żelichowskiego.

 

Rytmiczny refren szybko wpada w ucho: „Bo to nasz dom, narodu więź, bo dla nas człowiek najważniejszy jest. Bo to nasz dom, to Polska jest, wybierzmy PSL”. Klip zatytułowano: "Człowiek jest najważniejszy". Choć oczywiście wiadomo, że to wcale nie chodzi o człowieka, ale o wyborcę. 

 

- Jestem pod wrażeniem takiej przebojowości i kreatywności, bo pokazali tutaj coś wyjątkowego: piękne marzenia o Polsce - kraju, z którego wszyscy chcielibyśmy być dumni, w którym się fajnie, atrakcyjnie mieszka – mówił podczas prezentacji klipu Waldemar Pawlak. 

 

Przebojowości i kreatywności partyjnym spin doktorom nie brak. Zwłaszcza w gorącym, przedwyborczym okresie. Jednak w ferworze walki o wyborcę łatwo dać się ponieść wenie twórczej i zamiast klipu zachęcającego do głosowania na daną partię, stworzyć skuteczny odstraszacz. Albo, co gorsze, przedmiot kpin, na długi, powyborczy czas.

 

Chyba trudno znaleźć kogoś, kto by nie pamiętał wielkiego „hitu” Grzegorza Napieralskiego z jego dwoma aniołkami. Zresztą, Sojusz Lewicy Demokratycznej ma już całkiem niezły dorobek, jeśli chodzi o wyborcze klipy. Warto wspomnieć choćby o filmiku Łukasza Naczasa, który, zaledwie w kilka dni, stał się przedmiotem kpin internautów.

 

I to jest właśnie najlepsze w tych wszystkich wyborczych klipach. Politycy spinają się na nich, żeby jak najlepiej wypaść (pląsająca Fedak – mistrzostwo!), właściwie nic konkretnego się z nich nie dowiemy, ale śmiechu co niemiara, zwłaszcza jeśli dobiorą się do nich internetowi didżeje.

 

Marta Brzezińska