Do tej pory częstą praktyką w Stanach Zjednoczonych było przyjmowanie pigułki do pochwy. Planned Parenthood - największa proaborcyjna organizacja na świecie - nie tylko pomija informacje o skutkach ubocznych wywołanych przyjęciem pigułki, ale powołuje się na badania, które mają dowodzić, że zmiana sposobu podawania morderczej tabletki na metodę doustną zmniejsza występowanie niepożądanych efektów. Organizacja przytacza też doświadczenie krajów europejskich, w których pigułkę przyjmuje sie doustnie. Z tym że statystyki przeprowadzone na Starym Kontynencie potwierdzają bardzo dużą szkodliwość pigułki nie tylko dla dziecka, które jest zabijane, ale także dla matki.
- Naszym celem jest uczynienie tej bezpiecznej praktyki jeszcze bardziej bezpieczną - mówi prowadząca dla Planned Parenthood badania, Mary Fjerstand. Jednak mówiąc o bezpiecznej procedurze Fjerstand pomija fakty.
Zabójcza pigułka została wprowadzona w USA po długich sporach w 2000 r. Od tego czasu w samej tylko Kalifornii wskutek jej przyjęcia zmarły cztery kobiety. Głośno było zwłaszcza po śmierci osiemnastolatki w Livermore, kiedy to ojciec zmarłej domagał się od władz federalnych zakazania Ru-486. Oprócz przypadków śmiertelnych, 99 proc. kobiet po zażyciu tabletki zgłaszało się do lekarza ze skutkami ubocznymi.
Podobnie sprawa wygląda w Europie. Międzynarodowa Komisja Ankietowa powołana w Paryżu do badania RU-486 obala mity o skuteczności i bezpieczeństwie pigułki. W rzeczywistości, po zastosowaniu tego środka należy się hospitalizować, ponieważ w 80 proc. przypadków występuje silne krwawienie, prowadzące czasami do śmierci. Ponadto zażycie pigułki wywołuje w 80 proc. przypadków syndrom poaborcyjny.
Dr. Bernard Nathanson, znany były aborcjonista, który współtworzył Narodową Ligę Praw Aborcji (National Abortion Rights Action League NARAL), a także były dyrektor największej kliniki aborcyjnej w Nowym Yorku - Centrum Reprodukcji i Zdrowia Seksualnego ostrzega przed RU 486, która stanowi wielkie niebezpieczeństwo dla kobiet. Dr. Nathanson twierdzi, że przeprowadził w swoim życiu 60 tys. aborcji. Po nagraniu "Niemy Krzyk", które pokazuje na USG reakcje dziecka podczas aborcji, zaprzestał swojej działalności i nawrócił się na chrześcijaństwo. Dr. Nathanson twierdzi, że tak naprawdę wprowadzenie na rynek RU 486 było podyktowane polityką Administracji Leków i Żywności (FDA), a nie - troską o zdrowie publiczne.
Producentem pigułki RU-486 jest francuska firma Group Roussel-Uclaf, filia zachodnioniemieckiego giganta farmaceutycznego Hoechst. To kontynuator spółki I. G. Farben, która podczas drugiej wojny światowej produkowała Cyklon B - gaz, którym dokonywano ludobójstwa w obozach koncentracyjnych III Rzeszy. Firma zmieniła nazwę po II wojnie światowej, aby odciąć się wizerunkowo od swojej niechlubnej przeszłości.
MM/NYT/Lifenet.com/Biomedical.pl
Ważne lektury:
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »




