- Najważniejszy jest tutaj Czarek Gmyz, ale również cała nagonka jaka miała miejsce wobec jego osoby, łącznie z wyrzuceniem go z pracy. To, co zostało napisane o nim przez środowisko dziennikarskie jest żenujące i skandaliczne. Nie ma jedności w tym środowisku, nie ma branżowej solidarności, choć tego wymaga elementarna przyzwoitość. Salonowi, mainstreamowi dziennikarze po prostu kopią leżącego. Te plakaty są protestem wobec takiego zachowania. Ono było obrzydliwe i przypomina czasy Trybuny Ludu i wszystkich pism służących komunistycznej władzy. Teraz dziennikarze upodabniają się do agresywnych polityków. To przypomina Białoruś.

 

Plakaty pojawiły się dlatego, że dostaliśmy propozycję od Solidarnych 2010, a by wesprzeć solidarnościową inicjatywę, a my jesteśmy otwarci na działalność o charakterze społecznym - mówi anonimowy pracownik firmy City Poster, który uważa, że jest ona wolną przestrzenią wymiany myśli i wrażeń.

 

Cezary Gmyz w rozmowie z portalem Fronda.pl przyznał, że cieszy go ta inicjatywa i bardzo dziękuje jej pomysłodawcom.

 

Jarosław Wróblewski