Był nieprzejednanym antykomunistą, chcącym zwalczać czerwonych w każdym zakątku Świata. Mija 6 rocznica śmierci Rafała Gan-Ganowicza.
Nie miał łatwego życia. Jego matka zginęła już na początku II wojny światowej, ojciec stracił życie w czasie powstania warszawskiego. 12-letni Rafał dowiedział się o tym od obcego człowieka, który wpadł do schronu, w którym się ukrywał chłopiec tylko po to, żeby mu o tym w szybkich, żołnierskich słowach, powiedzieć.
Po wojnie razem przyjaciółmi zaczął walczyć z nową władzą rozlepiając plakaty i roznosząc ulotki. Ubecja nie patyczkowała się z nimi, kilku jego kolegów zginęło, bądź zostało okaleczonych. Gdy Gan-Ganowicz dowiedział się w 1950 roku, że na jego tropie jest bezpieka, zdecydował się uciec pociągiem do Berlina: - Leżałem na żelaznych belkach nie amortyzowanego podwozia. Nade mną, na resorach, kołysał się wagon. Rozhuśtana podłoga dotykała piersi. (...) Rozdygotany wagon mógł mnie zmiażdżyć – pisał w swojej książce „Kondotierzy”.
Gdy przybył do Niemiec Zachodnich dostał się do obozu jenieckiego. Otrzymał od gen. Andersa patent oficerski, skończył kurs dla spadochroniarzy i wyjechał do Konga, w którym toczyła się wojna domowa. Stanął po stronie wojsk rządzącego państwem Mojżesza Czombego, który zwalczał rebelię wspieraną przez Związek Sowiecki. Niestety mimo zaangażowania żołnierzy spoza kraju nie udało się go uchronić przed komunistami.
Kongo nie było ostatnim miejscem, w którym Rafał Gan-Ganowicz walczył przeciwko czerwonym. W 1967 roku wyjechał do Jemenu, gdzie m.in. dowodzona przez niego grupa zestrzeliła samolot, w którym znaleziono dokumenty dowodzące wsparcia Związku Sowieckiego dla rebelii.
Choć był najemnikiem, nie każdy mógł liczyć na jego usługi. Gan-Ganowicz wspominał, iż próbowali go zatrudnić także komuniści, proponując bardzo wysokie stawki. Zawsze zdecydowanie odmawiał. Nawet przez myśl mu nie przeszło, by pomagać im w zgotowaniu innym krajom cierpień, na jakie skazali mieszkańców jego własnej Ojczyzny.
Po odejściu na najemniczą emeryturę Gan nadal angażował się w walkę z komunistami. W Paryż u organizował manifestacje przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, wspierał „Solidarność Walczącą”. Był także korespondentem „Radia Wolna Europa”.
W 1997 roku powrócił do Polski, mieszkał początkowo w Warszawie, później w Lublinie. Tutaj zmarł na raka płuc 22 listopada 2002 i został pochowany na cmentarzu parafialnym św. Agnieszki na Kalinowszczyźnie. W 1996 roku na podstawie jego książki „Kondotierzy” powstał film „Pistolet do wynajęcia, czyli prywatna wojna Rafała Gan-Ganowicza”.
sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »
